Kategorie: Wszystkie | Edukacja | Regionalne
RSS
wtorek, 16 marca 2010
Na siłowe pragowanie Grochowa-nie-Pragi Pd.

Gdziekolwiek twierdzi się, że Praga Pd. to część Pragi jest śmiesznie, albowiem widać od razu, że często niechlujnie doklejono kawałki niby o naszej dzielnicy. Jakąś Osiecką, Universam i tyle. To samo pokazuje, że sens naszej dzielnicy jest zupełnie inny niż Pragi prawdziwej, którą zresztą traktuję jako zarodek i centrum prawej Warszawy. ten XII cyrkuł. Chyba to już zauważyli wszyscy czytelnicy. Podobnie jak to, że numery komisariatów policyjno-milicyjnych znikły po wojnie. Przejęły one nazwy dzielnic.

Po prostu nie udawajmy Pragi, a pracujmy nad tym co jest w naszym ogonku pliszkowym. fot. Jean-Philippe Lacouchie

Pomnik bitwy Grochowskiej na placu Szembeka (wielu przez niego jeździ nie wiedząc kto to był) na pewno na Pradze nie jest i jest rzeczą specyficzną dla całej dzielnicy. Widać go aż z Gocławia. Niestety, muszę dodawać tylko zdjęcia zrobione przez francuskiego przyjaciela, który miał aparat za słaby do druku, ale dobry do publikacji tutaj. On też zauważył specyfikę tej dzielnicy. Nie mam ich dużo, bo wizyta trwała krótko, ale coś tam pokażę, żeby nie zapominać sensu dzielnicowego.

Na razie na tyle.

 

niedziela, 14 marca 2010
Podział administracyjny Warszawy, a Pragi w szczególności

Rafał Wodzicki, Warszawa

Jakoś temat ten nie jest przedmiotem zainteresowania wielu osób protestujących przeciwko jego uporządkowaniu, jaki proponujemy. Po prostu wydaje się niektórym, że wystarczy tylko tu i teraz, co upoważnia wielu z nich do wyrażania swoich pretensji w sposób niestosowny. Ale nic to - zawsze tacy się znajdują, usiłując pokryć swoją niewiedzą nawet uczonych. Dziwi jednak nieekspnowanie tej wiedzy przez historyków.

Wg przeprowadzonych przeze mnie krótkich studiów, korzenie obecnego podziału administracyjnego tkwią w konstytucji 3 maja, kiedy to zniesiono podział na jurydyki, zastępując go podziałem na cyrkuły czyli okręgi (łac. circulus kojarzy się z cyrklem też). Na planie wydanym we Wrocławiu (Situations-Plan von Warschau) w 1831 roku w legendzie jest oznaczonych kolorami osiem cyrkułów, oczywiście bez Pragi, która nie była jeszcze częścią Warszawy. Jest to rok bitwy pod Grochowem!!!! Wtedy też Fryderyk Chopin wyjeżdzał z Polski. Ponieważ plan jest polsko-niemiecki, więc jest tam też tłumaczenie słowa cyrkuł na niemiecki: Stadt-Viertel, czyli dzielnica miasta. W cyrkułach, liczących ok. 500 mieszkańców, ustanowiono m. in. zgromadzenia ludowe, czyli ówczesne rady dzielnic.

Już w 1848 roku (rok Wiosny Ludów), na Planie Warszawy (wydał W. Kolberg) Praga jest częścią Warszawy jako XII cyrkuł czyli dzielnica. Układ cyrkułów lewobrzeżnej Warszawy jest nieco zmieniony, w tym rozszerzony m. in. o cyrkuły wokół Alej Jerozolimskich. W tym stanie podział dotrwał do początków XX w. Na planie z 1903 roku - Plan Goroda Varsavy c oboznaczeniem nomerov domov; prilozhenje k adres-kalendaru gor. Varsavy na 1903 god - jeszcze jest.

Już jednak na planie z 1910 roku (Księgarni Polskiej Połonkieckiego we Lwowie), który chyba pierwszy pokazywał sięc tramwajów elektrycznych założonych w 1908 roku widać już zmiany.  Otóż Praga została podzielona na pół po jej rozszerzeniu na Park Skaryszewski i w okolice Siennickiej oraz Golędzinów. Te dwa cyrkuły praskie to XIV i XV, które otrzymały nazwy - odpowiednio - Nowo-Pragski i Staro-Pragski. To był moment narodzin Pragi północnej i południowej. Dawny numer cyrkułu praskiego (XII) otrzymał nowy cyrkuł Centralny obejmujący okolice placu Teatralnego i Ogrodu Saskiego. Warto jednak podkreślić, że np. X cyrkuł Nowoświecki (od Nowego Światu) zachowały swoje numery od dawna.

Po przyłączeniu nowych terenów w 1916 roku nieznacznie rozszerzono granice dzielnic praskich, jednocześnie nadając im nazwy: Praga Północ i Praga Południe. Nowa dzielnica nazwana została oczywiście Grochów, bo był to jedyny ośrodek urbanizacji w tym miejscu, gdzie działało prężne środowisko Towarzystwa Przyjaciół Grochowa. Dzielnice zostały przydzielone dzielnicowym komisariatom policyjnym XIV i XV, analogicznie jak przedtem cyrkułom (słowo to za cara kojarzyło się z policją i tak było używane). Grochowowi przypisano nowoutworzony komisariat XVII. Wielu specjalistów do dziś twierdzi, że w Warszawie nie było dzielnic tylko komisariaty (patrz opracowanie Pawła E. Weszpińskiego - Warszawa 1939 z 2005 r.), co oczywiście nie jest prawdą. Bliskoznaczność wyrazów i tradycja każe mieszać pojęcia w razie nieuważnego ich stosowania. Typowy mechanizm powstawania błędów.

Historię potem już opisałem wcześniej: naturalny rozwój nazewnictwa został przerwany dopiero po II wojnie światowej i tego bronią oponenci regulacji. Należy podkreślić, że tak starą nazwą jak Grochów jest też Gocław choć nie miał szczęścia do rozwoju: pochodzą one prawdopodobnie z początków państwa polskiego.

Jako ciekawostkę warto dodać, że wywmieniony wyżej komisariat (dawny cyrkuł) X wymienia w swoich wspomnieniach moja matka, jako że jego policjanci współpracowali z Armią Krajową. Numery komisariatów były umieszczane na tabliczkach numerowych domów. W czasie unifikacji tabliczek numerowych przed kilku laty niektórzy walczyli o zachowanie tych emailiowanych tabliczek. Niestety, nie zadbali o nie, jak to się stało w domu Monopolu Tytoniowego przy Nowym Świecie, gdzie tabliczka byle jak przytwierdzona ponownie odpadła - mam nadzieję nie czyniąc nikomu krzywdy. Nieznana jest reakcja na to Uniwersytetu Warszawskiego, który tam teraz urzęduje. Moja matka tam chadzała w dzieciństwie na choinki organizowane przez Monopol.

Warto by tę wiedzę posiadali np. przewodnicy po Warszawie...

Rafał Wodzicki, Warszawa

piątek, 12 marca 2010
Nazwy grochowsko-gocławskie

Ludziom nie przychodzi do głowy na ogół skąd się wzięła nazwa ulicy Jugosłowiańskiej na skraju Bluszcz, stanowiącej część obwodnicy gocławskiej. Otóż na przedwojennych planach, ale i do lat sześćdziesiątych na Grochowie, w ciągu ulicy Międzyborskiej (d. Żymirskiego) i Fundamentowej był zaznaczony plac Jugosłowiański. Chodziłem czasami tamtędy do szkoły, więc wiem, że były też tabliczki, nawet po wybudowaniu szkołu przy Fundamentowej - na jedynych domach z tamtych czasów, jakie pozostały do dziś (Międzyborska 43 i 45). Na jednym z nich jest jeszcze tabliczka starego typu "Międzyborska". Do placu miały dobiegać ulice Silnikowa (znikła razem z Betonową) i Radiowa (wyeksportowana na Bemowo).

Plac ostatecznie się rozpłynął chyba w czasie budowy, obok przebiegającej ulicy Ostrobramskiej (kto nie wie - niech się dowie co to znaczy i dlaczego kopia Ostrej Bramy została zbudowana w Skarżysku-Kamiennej), jako odnogi Trasy Łazienkowskiej. Ktoś widać postanowił zachować tę nazwę w dzielnicy administracyjnej Grochów-nie-Praga-Pd., czyli na Gocławiu. Nikt nie przewidział, że państwo Jugosławia, tak opiewane, jako prawdziwy socjalizm, rozpadnie się jak domek z kart po śmierci niejakiego Tity, którego portrety wisiały tam w każdym domu. Towarzyszyły temu dramatyczne okoliczności, charakterystyczne dla regionu (kotła) bałkańskiego.

Ponieważ, w reklamach, a nawet na tablicach autobusowych, pojawia się czasem forma Jugosławiańska, wytwarzana przez domorosłych językoznawców, należy wyjaśnić tu, że jest ona niepoprawna. A dlaczego? Jugosławia jest to kraina Słowian południowych (jug to południe w językach słowiańskich), a  nie Jugosławian.

Innym wydarzeniem jugosłowiańskim korespondującym z naszą tematyką jest wprowadzenie do ruchu pociągów zespołowych znanego u nas typu, a pochodzących z Jugosławii (no, już Słowenii). Były one wyprodukowane w latach sześćdziesiątych we Wrocławiu dla kolei jugosłowiańskich (www.mundek.krakow.pl), gdzie były bardzo opiewane swego czasu, jako przypływ nowoczesności. Przezywano je tam gomulkami, co wynikało z rozpoczęcia ich służby za rządów pewnego mieszkańca Saskiej Kępy. Stopniowo jednak wycofywane i podzielone między Słowenię i Chorwację, przez Włochy i Słowację trafiły z powrotem do Polski, gdzie zmodernizowane znalazły się na Grochowie i liniach warszawskich.

Przy okazji warto przypomnieć historię nazwy ul. Żymirskiego, który pomylił się władzom z upadającym wtedy nie najlepszej sławy, marszałkiem Rolą-Żymierskim, przez co ulica ta została przemianowana na Miedzyborską. Nazwę Żymirskiego oddano mu prawie w ciągu Międzyborskiej, ale na Przyczółku Grochowskim (Gocławia) - po zmianie jedynie słusznego ustroju na mądrzejszy, gdzie z łajdakami można powalczyć. Kto to był - warto ustalić samemu. I to by było na tyle. 12.3.2010

W latach 1950. wybudowano na Grochowie, w okolicach Ostrobramskiej pierwsze bloki. Dwa na Białowieskiej na przeciwko szkoły, jeden na Bydrysów oraz dwa na Ostrobramskiej - na przeciwko Rawaru. Jak już wspominałem, wtedy też znikła ulica Rembertowska, aby wraz z Białowieską stworzyć szeroki pas łąki dla planowanej trasy mostowej. Sąsiednia zabudowa była niejednokrotnie drewniana, ale na pewno typu małomiasteczkowego.

Stamtąd lataliśmy  na lotnisko na Gocławiu przez Poligonową, Międzyborską (koło kapliczki), Nasypową, gdzie słychać było odgłosy chlewa. Bardzo było ciekawe obserwowanie wyciągania szybowców oraz skoków spadochronowych. Widać było instalacje lotniska: do dziś istniejące za blokami ul 21 p. p. Dzieci Warszawy - hangary. Można było dojść wałem do pomnika bitwy ze Szwedami (obecnie schowanego za ekranami). Tak naprawdę Wał był jedynym przejściem przez Kanał Wystawowy, który odgradzał Gocław i Saską Kępę od Grochowa funkcjonalnego. Na codzień warkot samolotów nieraz przeszkadzał w nauce.

Pasowało to do pasjonujących książek Janusza Meissnera, które dawały sporą wiedzę o czasach minionej wojny i roli Polaków w niej i nie tylko. Długo  nie mogłem dojść czego dogtyczy fragment książki Pilot gwiaździstego znaku, którą przeczytałem w wydaniu przedwojennym. Chodziło o wojnę bolszewicką, "której nie było". Jego ulica pasuje do tematyki lotniskowej, choć dotyczyła lotnictwa nie zawsze sportowego (Jantar, którego nazwę nosi osiedle obok, to przecież szybowiec, czego większości nie chce się ustalać).

Tam też wylądowała biblioteka grochowska (z Krypskiej i Majdańskiej) oraz wznowiono, na ul. Dedala -  wydawanie warszawskiego tygodnika Stolica (www.warszawa-stolica.pl). Akurat jest numer poświęcony prawemu brzegowi Wisły - 3/2010 - można się np. dowiedzieć jak to się stało, że Saska Kępa znalazła się na Gocławiu, a nawet nad Jeziorkiem Gocławskim. Można się zastanowić jak takie nazewnictwo będzie funkcjonowało na Grochowie-nie-Pradze-Pd. Jak w ogóle można na takie coś - przecież dezorganizację - pozwalać. Jakie są granice wolności nazewniczej i sens takich działań. 13.3.2010

czwartek, 11 marca 2010
Nazewnicze bzdury na Grochowie-nie Pradze Pd. inne niż ta główna

Z bezmyślności, a może i łatwości wymowy dla Francuzów niezbyt zorietowanych w naszych bzdurach (im wmówiono np., że cały prawy brzeg to Praga), się wzięła nazwa King Cross Praga. Kto nie jest stałym bywalcem hipermarketów zaraz by się zastanawiał, czy to nie ten na Stalowej, a może jest jakiś na Pelcowiźnie.

Praga na Gocławku to brzmi jak kpina wręcz z nas, cozywiście nie wszystkich, bo wielu jest takich, którzy mają gdzieś wszystko wygłaszając arbitralnym tonem sądy mające uzasadnić stan zastany. Od tego też zaczynają się nieprofesjonalne dochodzenia, które powinny się zaczynać od analizy tegoż stanu. I wtedy nigdy by nie nazwano Gocławkiem obszaru systemu informacyjnego, którego większość stanowi Grochów (bo Witolin to tylko jego część).

Hitem nowych czasów jest osiedle Saska Kępa na Gocławiu koło Kępy Gocławskiej. Akurat granice obszarów systemu informacyjnego Saska Kępa (obejmującego także Kępę Gocławską) i Gocław przebiegają obok. Co to szkodzi pomanipulować sobie i napędzić klientów wspomnieniem po np. Agnieszce Osieckiej (niech wybaczy, że ją w tym kontekście wymieniam). A że robi to bałagan nazewniczy to niech się bujają ci dokładni. Wykorzystajmy luki prawne i brak reakcji władz dzielnicy.

Dzieje się to w dzielnicy gdzie uchowały się przed zmianami takie nazwy jak ulice Ostrobramska i Stanów Zjednoczonych, a także Łukiska (młodzi nie wiedzą co to są Łukiszki w Wilnie). Wygląda na to, że komuna zapomniała zmienić. Bo i to taka komuna była.

Ciekawostką jest nazwa Bluszcze, która pojawia się i znika na planach. Nikt się o nią nie upomina: ani działacze, ani władze. I tak wędruje sobie ona także za Trasa Siekierkowską (gmina Zagość tu była od której może pochodzić ulica Zagójska w nią wycelowana). Jest tam  dzielnica osiedle Las (tłumacząc nazwę Zagójskiej Kasprzycki przypomina, że goźdź znaczyło las). Nazwa Zagość gdzieś znikła. Widać kartografom nie  chce się sprawdzić jak to jest naprawdę. Jak juz pisałem chyba: Bluszcze były tam gdzie dziś jest osiedle wokół ulicy Kotarbińskiego. Akurat pasuje, bo zajmował się on dobrą robotą, a to, o czy piszę nie jest wcale taką.

Skoro już jesteśmy przy ulicy Zagójskiej to jej losy są ciekawym przykładem nonszalancji nazewniczej. Pozostał z niej tylko kawałek, trochę za moją sprawą. Ulica była wytyczona ukośnie, dość fantazyjnie ku gminie Zagość. Były to właściwie częściowo plany ulicy, tak jak i Ostrobramskiej. w pewnym momencie wpadnięto na pomysł poszatkowania jej: najpierw budując podstację przy Zamienieckiej na jej śladzie. W tym miejscu zbiegała się ona z ulicą Bełżecką, więc wpadnięto na pomysł, aby Zagójską zagiąć i poprowadzić jej śladem do Zamienieckiej. Na płocie domu Ostrobramska 88 wytyczającym ślad Zagójskiej pozostała nawet tabliczka na rogu. Potem wpadnięto na pomsł następny - zbudowania osiedla domków jednorodzinnych przy Filomatów. Osiedle to podzieliło Zagójską na dwa odcinki, a dwa stare jej domy otoczyło. Ponieważ na Zagójskiej od storny Majdańskiej ulokowały się warsztaty samochodowe, więc zaczęły się ich poszukiwania na odcineczku dawnej Bełżeckiej - przy Zamienieckiej.

Wtedy jednak postanowiłem działać i spowodowałem przwrócenie nazwy Bełżecka, a przy okazji przemianowanie resztki Zagójskiej wzdłuż parku Znicza - do Okuniewskiej też na Bełżecką... Ta przedwojenne nazwa nabrała nowego znaczenia w czasie wojny. Warto to wiedzieć. Warto wiedzieć, jak to jest naprawdę i porządkować nazwy. Ma to znaczenie nie tylko historyczne, ale i współczesne. Warto też zauwazyć, że interes jest tu wspólny wszystkich dzielnic funkcjonalnych. 11.3.2010

 

 

 

środa, 10 marca 2010
Grochów a prawobrzeże warszawskie

Są ludzie, dla których prawy brzeg Wisły to po prostu Praga, co zaowocowało m. in. nazwaniem hipermatketu na Gocławku King Cross Praga, co wygląda wręcz humorystycznie. Powstaje więc pytanie jak do tego doszło.

Otóż prawobrzeże warszawskie przez długi czas  kojarzyło się z jedynym i do tego niezbyt stałym mostem na Wiśle, który z oczywistych względów znajdował się w rejonie Starego Miasta. Do niego też dążyły drogi na prawym brzegu. Przedmoście to było jedyne miejsce, gdzie mogła powstać struktura miejska taka jak Praga o granicach jak najbardziej oczywistych. I ta Praga była pierwszą prawobrzezną dzielnicą Warszawy, po przyłączeniu jej  do niej. Było naturalne, że prawobrzeże z perspektywy Warszawy nazywano Pragą nawet po sporym rozszerzeniu tego obszaru. Naturalną rzeczą było np. nazwanie stacji kolei przywiślańskiej Praga, co funkcjonuje do dziś. O ile dla stacji towarowej to pasuje, o tyle dla przystanku kolei miejskiej i regionalnej już nie!

Być może na tym oparli się autorzy rozciągnięcia nazwy Praga aż po Falenicę i Tarchomin. Przez lata nikt się tym nie zajmował i od biedy tak mogło być. Aż nagle okazało się, że te wielkie dzielnice trzeba podzielić ze względów eksploatacyjnych. I wtedy pomyślano, że właściwie ludzie się przyzwyczaili i się nie interesują (oczywiście ci ważni), a może także " po co drażnić Saską Kępę i Gocław", które przez ten czas wyrosły - w dzielnicy administracyjnej Grochów i Praga Pd. Zostawimy, tylko zmieniając, kolejny raz rozmiary Pragi Południe. właściwie wszyscy i tak mówią Praga na prawobrzeże...

Nietrudno zauważyć, że jest to objaw omijania, a nie rozwiązywania problemów, bo przecież to by wymagało jakiejś pracy, aby młodsi mieszkańcy zrozumieli o co chodzi i przestali traktować rzecz ambicjonalnie. Tak duże rozciągnięcie nazwy powoduje jej brak precyzji i nieprzydatność dla nowych czasów, gdy tutejsze dzielnice stają się równorzędne dla Warszawy lewobrzeżnej. Wszystkim dzielnicom funkcjonalnym powinno zależeć, żeby nie tonąć w praskiej masie, a Pradze, by pokazać gdzie ona właściwie jest.

Z informacją tego typu jest tak jak z tablicami w autobusie, gdzie nie czytają ich ci, którzy  znają linię i miasto, ale dla tych, którzy są nowi jest to skrabnica wiedzy i szybka nauka miasta. Tak jak warto umieszczać czytelne i sensowne napisy na tablicach i planach, tak warto, aby pasowały one do historii i podziału administracyjnego, czy informacyjnego miasta.

I to powinni przemyśleć wszyscy, którzy lekceważą, lub niewybrednie protestują w sprawie przywrócenia nazwy Grochów, bo oni mieszkają nie na Grochowie.  Naprawdę sens tej zmiany dotyczy nie tylko ich i zachowanie status quo nie jest tu sensowne. Podobnie ci, którzy mieszkają na Grochowie powinni abstrahować od tego mówiąc o tej nazwie dla dzielnicy administracyjnej dla Pragi Pd. Rozróżniać te elementy muszą dziennikarze, żeby nie prowokować konfliktów prawobrzeżnych jak np. mówienie o rozwodzie Grochowa z Saską Kepą.

Oczywiście można zachować wiele elementów tradycyjnego nazywania prawobrzeża Pragą. Sąd i prokuratura mogą być np. dalej dla Warszawy Pragi, a podobnej zasadzie jak Budapeszt składa się z Budy i Pesztu, które kiedyś były osobnymi miastami. Biskupstwo też przecież może być warszawsko-praskie, tym bardziej, że katedra jest na Pradze. Telewizja Polsat, czy Radwar mają jednak być na Grochowie (nie wszyscy muszą znać nazwy szczegółowe dzielnic funkcjonalnych), bo to kieruje właściwie. Nie wystarczy powiedzieć, że to jest na Pradze, bo może być to rozumiane: na prawym brzegu Wisły, na Pradze Pn., na Pradze Pd. O wędrujących nazwach (kartografowie nie wiedzą, gdzie co jest?) trzeba napisać kolejny tekścik. 10.3.2010

Aha! Saska Kępa małymi literami jako tag to nie złośliwość grochowsko-rozwodowa. Po prostu pomyłkowo wpisanego nie daje się zmienić.

poniedziałek, 08 marca 2010
Grochów kolejowy

Mało kto zwraca uwagę na to, że znaczna część wagonów dalekobieżnych ma napis "stacja Grochów", który obwozi po Poslce i Europie. Jesto nazwa stacji technicznej znajdującej się na peryferiach Grochowa. W zasadzie jest to teren Koziej Górki Grochowskiej (dziś zapomina się, że była Kozia Górka Kawęczyńska). Zajezdnie kolejowe noszą nazwy Olszynka Grochowska i Grochów.

Stara hala (lok. Olszynka Grochowska można było zobaczyć przez wiele lat na lokomotywach) została zbudowana wraz z elektryfikacją węzła warszawskiego (inauguracja 15.12.1936, którą to datę można zobaczyć np. na drzwiczkach). Hala ma skorupowe, faliste betonowe pokrycie i była opisywana jako osiągnięcie budowlane. Nie przeszkadzało to niektórym planować jej zburzenie "bo stara". Od lat hala jest zapleczem lokomotyw eksperesowych, która ją zawłaszczyły po wyprowadzce elektrycznych zespołów trakcyjnych ruchu lokalnego do nowej hali (lokomotywowni Grochów) obecnie będącej w gestii Kolei Mazowieckich. Olszynka Grochowska  spełniła jeszcze jedną historyczną rolę stając się na pierwsze lata zajezdnią ( na zasadzie outsourcingu) pociągów zespołowych Szybkiej Kolei Miejskiej.

Obok znajduje się niebieska hala całopociągowa - jedyna w swoim rodzaju , gdzie obsługiwać można cała pociągi, które po przejechaniu przez pętlę znajdującą się w lasku Olszynka Grochowska są przygotowywane do jazdy w drugą stronę. 8.3.2010 r.

Na Koziej Górce są także korzenie promowanej przez władze samorządowe nazwy stawu gocławskiego (nie mylić z Jeziorkiem Gocławskim przy Stanów Zjednoczonych!)  przy ul. gen. Abrahama (sprawdź kto to był!!!) - Balaton. Otóż swego czasu kolejarze chadzali w czasie pracy nad staw Kozia Górka się kąpać, którego nazwy nie znali będąc przyjezdnymi. Nazwali go Balaton, co miało być symbolem bajora. Jako sympatyk Węgier akurat wiem co to znaczy: jezioro błotne po prostu, po starowęgiersku.

Dziś okolice stawu i kolej łączy osiedle na ulicy Dudziarskiej bywające przemiotem kampanii wyborczych umeiszczone tam po prostu złośliwie i przysparzające cierpień wielu mieszkańcom. Ponieważ kolej nie może dorobić się ogrodzeń, więc jego mieszkańcy chadzają pomiędzy pojazdami kolejowymi. Potrafią np. wejść pomiędzy sprzęgi łączonych pociągów zespołowych z wózkiem dziecinnym z zawartością, albo też dawać z dzieckiem kroka przez opadnięty przewód trakcyjny mimo ostrzeżeń, że może być on pod napięciem 3000 V. Nie ma to jak bohaterskie polskie matki!

Pociągi kończące kurs na stacji Warszawa Wschodnia jadą właśnie na Grochów, gdzie przeprowadzane są obok przystanku Olszynka Grochowska przez pętlę (w celu odwrócenia) na skraju Lasku Olszynka Grochowska i obsługiwane m. in. w hali całopociągowej. Wewnątrz tej pętli znajduje się Ośrodek Naukowo-Techniczny Kolejnictwa. Przez Lasek Olszynka Grochowska poprowadzono także tory dalekobiezne, którymi pociągi - z pominięciem przystanku Olszynka Grochowska kierują się ku linii mińskiej, którą wjeżdżają na stację Warszawa Wschodnia. Teraz na zapleczu CNTK ma przebiegać Trasa Olszynki Grochowskiej odgałęziająca się od Trasy Siekierkowskiej i ul. Rodziewiczówny skieruje się ku Targówkowi, co wraz z obwodnica ul. Wiatracznej przywróci właściwą rolę ul. Zamienieckiej, którą niektórzy chcieli poszerzać niszcząc jej charakter. Inny pomysł to było wpuszczenie tu tramwaju do stacji przesiadkowej Olszynka Grochowska. Ja proponuję na tym kierunku III linię metra, której obecny przebieg przypomina przebieg naszego dzielnicowego autobusu 123 skrzyżowanego z 311. Warto przy tym zwrócić uwagę, że poszczególne dzielnice funkcjonalne naszej dzielnicy administracyjnej okazują się całością, ale dopiero po zaistnieniu układu komunikacyjnego projektowanego mozolnie od lat trzydziestych.  Nie znaczy to oczywiście, że należy posługiwać się manipulacyjnie "planami Starzyńskiego", zwłaszcza jeśli się nie wie o co chodziło wtedy i chodzi teraz. 9.3.2010

czwartek, 04 marca 2010
Dlaczego dzielnica administracyjna Warszawy powinna nazywać się Grochów, a nie Praga Pd.

Rafał Wodzicki, Warszawa

Nazwa przypadkowa

Praga Południe to jedyna dzielnica, która nie ma nazwy utworzonej zgodnie z przyjętymi obyczajami, tzn. od nazwy najstarszej lub najważniejszej dzielnicy funkcjonalnej. Większość mieszkańców nie wie skąd się wzięła nazwa Praga Pd. oraz zapomniało, że obecne granice w przybliżeniu odpowiadają przedwojennej nazwie dzielnicy - Grochów, która to historyczna nazwa została nadana w momencie włączenia tych terenów do Warszawy.

Otóż Praga Południe i Północ przed wojną to były dwie części rzeczywistego obszaru Pragi, czyli Pragi właściwej i Kamionka zawierającego w sobie m. in. Park Skaryszewski. Granice Pragi Południe wtedy były następujące: ul. Ząbkowska-ul. Radzymińska-ul. Podskarbińska-ul. Waszyngtona-Wisła. Ten obszar był wtedy ośrodkiem urbanizacji. Drugim ośrodkiem urbanizacji był Grochów i cała reszta obecnej Pragi Pd. nosiła tę nazwę. Saska Kępa, ani Gocław nie miały wtedy parametrów miejskich.

Rozciągnięcie nazw Praga Pd.  i Pn. na nowo przyłączone dzielnice oznaczało - prócz epizodu z Pragą Śródmieście - zupełnie instrumentalne potraktowanie tych nazw przez nowych zarządców Polski. Podzielenie tych wielkich dzielnic było konieczne, i nawet próbowano wtedy przywrócić nazwę Grochów, ale nie było widać wtedy wystarczających sił społecznych i technicznych, aby to przeprowadzić.

Obecnie takie środki są, jednak spotykają się ze skutkami zacierania historii. Przede wszystkim więc należy upowszchnic wiedzę na temat tak historii jak i znaczenia i poziomów nazewniczych. Nie mozna np. stosować argumentów: ja mieszkam na Grochowie, to to ma być Grochów. W dzielnicy mieszkają także inni ludzie, którzy muszą wiedzieć, co i dlaczego. To jest więc początek.

Wniosek w tej sprawie, ze szczegółowym opracowaniem historyczno-funkcjonalnym, którego część znalazła się powyżej został złożony. Cdn.

Grochów - nazwa właściwa

Zbudowanie kolejowej linii średnicowej w latach trzydziestych spowodowało podzielenie ówczesnej Pragi Pd. na pół nasypem z wiaduktami. Potem był już tylko krok do wykorzystania tego tak jak granic naturalnych. Przez moment funkcjonowała dzielnica Praga Śródmieście (patrz wyżej) w granicach zbliżonych do zamkniętych w obrębie obwodnicy kolejowej. Pragą Południe jest obecnie dzielnica składająca się z przedwojennego Grochowa i kawałka przedwojennej Pragi Południe. Grochów historyczny stanowi jej 60%, przy czym jest to zafałszowane przez nałożenie nazw Miejskiego Systemu Informacyjnego, który niniejszym stał się dezinformacyjnym. Otóż o ile obszary Gocław, Saska Kępa, Kamionek są zblizone do historycznych granic, o tyle Grochów, który jest tak duży, że musi być podzielony na trzy obszary ma w swoim składzie: Grochów, Olszynka Grochowska i Gocławek.

Wynika to wprost z nazwy administracyjnej Praga Pd., gdyż gdyby to była nazwa Grochów nikomu by nie przychodziło do głowy nazywać jednego z obszarów Grochów, za czym poszło coś "dla odróżnienia", czyli nazywanie Gocławiem wielkiej części Grochowa (w tym Witolina). Prawidłowe nazwy tu to: Grochów Główny, Olszynka Grochowska, Grochów Wschodni, z którego można wydzielić rzeczywisty Gocławek (warto by to zrobić także z racji istnienia dzielnicy Gocław o podobnej nazwie). Grochów historyczny zajmuje około 60% powierzchni dzielnicy Praga Pd.

Grochów - skąd się wzięła nazwa

Jest to jedna z najstarszych nazw warszawskich. Jako Grochowo odnotowano ją już w XIII w. O ile Praga stanowiła przemoście Warszawy, co spowodowało m. in. przebieg dróg ku niemu, czego śladem jest przebieg ulicy Grochowskiej, to Grochów był "przedmurzem", co jeszcze bardziej przeszkadzało jego rozwojowi. Dużą rolę historyczną odegrał Grochów w bitwie 25 lutego 1831 roku, która była nierostrzygnięta, ale na skutek wyjątkowej dysproporcji wojsk na polską niekorzyść - zwycięska. Po odzyskaniu niepodległości jej legenda była bardzo silna. Jako przedpole Pragi Grochów był stale niszczony, a zabudowa ograniczana, Rozwój nastąpił dopiero na przełomie XIX i XX w. Zawiązał się układ urbanistyczny. Na ulicy Kinowej znaleziono "najstarszą mieszkankę" Warszawy obecnej.

Inne dzielnice fukcjonalne na obszarze dzisiejszej dzielnicy Praga Południe

W dzielnicy administracyjnej Grochów planowano tereny wystawowe wokół parku Skaryszewskiego, a także na Gocławiu lotnisko komunikacyjne, które ostatecznie stało się sportowym. W 1925 roku rozpoczęto budowę eleganckiej dzielnicy funkcjonalnej Saska Kępa - na terenach wycieczkowych. Pokazuje to poniekąd jak traktowane były te tereny z perspektywy Warszawy lewobrzeżnej.

Najstarszą częścią jest Kamionek mający swoją ciekawą historię, który istotnie był przyłączony do Pragi, a właściwie Warszawy, której była ona wtedy częścią. Do pewnego momentu było usprawiedliwione nazywanie Pragą tej właśnie części Warszawy. Dziś ten obyczaj przetrwał raczej z niedbałości o szczegóły, choć są i tacy, którzy  dorabiają do tego teorię, że nazwa Praga Pd. jest "neutralna" np. dla Saskiej Kępy", co jest raczej niepoważne.

Znaczenie słów osiedle i dzielnica

Wymagają one wyjaśnienia, gdyż okazuje się, że znaczenia te są niejasne dla wielu. Tym bardziej, że jakby zapomnieli oni o wieloznaczności wyrazów lub nigdy się o tym nie uczyli. Stąd próbują zeschematyzować język wyciągając następnie z tego błędne wnioski odnosnie nazewnictwa i intencji takich projektów jak ten. Jak już można było usłyszeć: to jest akcja wyborcza (jakby to było coś złego!), dążenie de dezintegracji za miast do współpracy (co jest o tyle śmieszne, że akurat chodzi o coś wręcz przeciwnego), którą widać ma zapewniać byle jaka nazwa. Inni mają to po prostu gdzieś tak jak wiele innych rzeczy prócz własnej wygody i bezmyślności. Jednak ad rem:

Osiedle jest to miejsce osiedlenia o niewielkich rozmiarach, zarówno w mieście jak i na wsi. Słowo to było używane także jako nazwa określająca zakres projektów urbanistycznych, co często pozostawało nazwą wypierającą nazwy miejscowe.  Istnieją też - od czasów ustroju jedynie słusznego rady osiedli, co stworzyło sytuację mieszania słów osiedle i dzielnica w znaczeniu "funkcjonalna". Jest to oczywiście zależne od zakresów działalności i pokrywania się takich obszarów.

Dzielnica za to jest to słowo określające jakiś podział terenu miejskiego lub kraju, ze względu na jakieś kryteria. Niezbyt słusznie podaje się w słownikach, że ma np. 5 znaczeń. W mieście jest ważne rozróżnianie czterech zakresów rozumienia tego słowa. Bazą dla wszystkich znaczeń jest są nazwy historyczne, których granice są dość płynne, ale utrzymują się przez wiele lat. Bywają to nazwy określające tylko funkcję jak np. dzielnica portowa, wojskowa, przemysłowa, które nigdy nie stały się urzędowymi. Po prostu są tam gdzie jest port, wojsko, przemysł. Bywa, że są włączane do nazw oficjalnych.

Najczęściej wzięły się od nazwy wsi w danym miejscu finkcjonujących przed włączeniem do miasta. I tak np. wieś Gocław znajdowała się w okolicach ulicy Bukowskiego, natomiast dzielnicy funkcjonalnej (po francusku quartier) nazwa określa tereny jej gruntów, a zapewne także niektórych terenów sąsiednich.

Dziś Gocław budowany na terenie lotniska jako osiedle Gocław-Lotnisko (składające się z podosiedli noszących nazwy samolotów), które obrosło innymi osiedlami - jest już dużą dzielnicą funkcjonalną, gdzie nazwa projektu - Lotnisko - zanikła. Jak wspomniałem Gocław wyrósł na terenie dzielnicy administracyjnej (np. po francusku arrondissement) nazywającej się oryginalnie Grochów, której przypisano po wojnie zupełnie biurokratyczną nazwę Praga Pd.

Na ten podział nałożono "nowoczesny" system informacji miejskiej i nazwy obszarów (niepotrzebnie wprowadzono to słowo) pochodzące w zasadzie od nazewnictwa historycznego, ale nie zawsze, co opisałem wyżej.

I tu warto zwrócić uwagę na to, że wypowiadający się na temat zmiany nazwy dzielnicy administracyjnej posługują się tym, co widzą na tabliczkach Miejskiego Systemu Informacyjnego i mieszają poszczególne zakresy znaczenia słowa dzielnica. Niektórzy potrafią się przy tym bardzo kłócić na zasadzie liberum veto (nawet w węgierskim słowniku wyrazów obcych jest słowo "njepozwolim"). Pokazuje to tylko, że wprowadzając systemy należy myśleć o ich przyszłym fukncjonowaniu i ich otoczeniu. Raz stworzony system broni się przed zmianą, nawet jeśli jest bardzo głupi. Tu projekt systemu informacyjnego był bardzo dobry, ale został zepsuty przy wdrażaniu (w eksploatacji tak jest, że kierują nią nie najlepsi, ale ci którzy akurat są na stanowiskach kierowników eksploatacji). "Ktoś, jakoś" się zgodził na nieprawidłowe nazwy.

Ergonomia odczytu nazw Praga Pd. i Praga Pn.

Czytelność nazw Praga Południe i Praga Północ dla przyjezdnych jest względna, zwłaszcza jeśli się zwróci uwagę na bardzo duże podobieństwo słów Północ i Południe oraz powtarzanie początkowych liter P. jest o samo w sobie problemem. Nonszalancję nazewniczą widać w Warszawie powszechnie, choć widać także starania o jej zwalaczanie. To wszystko jest nadrabianie zaległości historycznych z czasów, gdy wmawiano ludziom, że degrengolada to postęp, nad nazwami nie trzeba się zastanawiać. Dziś też tak jest (kierownicy eksploatacji bardzo często dążą - jak dzieci - do pokazania, że oni też potrafią psując na potęgę, wykorzystując swoje stanowisko nie tam gdzie trzeba) tylko są środki by walczyć z tym. Tak więc wypada być gościnnym i myśleć nie tylko o sobie, bo nic dobrego z tego nie wynika. 5.3.2010

Nawet dla miejscowych w niektórych sytuacjach rozróżnianie między Pragą Pd. i Pn. może być trudne. Dotyczy to np. sądów i prokuratury, gdzie jednocześnie mogą się toczyć sprawy w obu sądach, czy prokuraturach rejonowych.

Jak ludzie mówią

Jadę na Grochów mówię, będąc na Pradze i odwrotnie - na Grochowie jadę na Pragę to znaczy jadę w okolice Targowej i placu Hallera. Na to oburzył się ktoś, że on tak nie mówi, tylko, że on jedzie na Gocław. Nikt mu przecież nie broni i nie zabroni tak mówić, bo o kierunku mówi się precyzyjnie (uzywając nazwy dzielnicy funkcjonalnej) lub bardziej ogólnie (używając nazwy dzielnicy administracyjnej). Sytuacja Pragi Pd. [pydy] i Pn. [pyny] jest taka, że obszar określony podobnie jest bardzo duży i zaciera inne obszary, w tym główne, czyli Grochów i Pragę. Powinno to być łatwe do zrozumienia, jeśli tylko ktoś nie myśli kategoriami "moja chata z kraja": przyzwyczaiłem się do głupoty, to niech sobie ona będzie.

Dzielnice nasze są już pełnoprawnymi dzielnicami Warszawy i należą im się nazwy współmierne, niezeleżnie tego, że Praga z Kamionkiem jest i pozostanie centrum historycznym zasiedlenia prawego brzegu Wisły. 6.3.2010 2:45

Grochów jako dobra etykieta

Grochów jest ważną nazwą z punktu widzenia historii Polski i Warszawy oczywiście - która przecież ponosiła obowiązki stolicy. Zdumiewają mnie wypowiedzi na temat naszego projektu, gdzie okazuje się jak słaba jest tego świadomość nawet wśród wykształconych ludzi. Sugerują oni, jak i w innych sprawach jakieś działania podstępne ze strony grochowian, albo jakichś polityków. Jest to cokolwiek żenujące.

Nazwa Grochów była oczywista w momencie tworzenia dzielnicy dlatego, że wtedy był to jedyny centralny obszar zurbanizowany, ale także wspomnienie bitwy grochowskiej było bardzo świeże. Tak jak obecnie ciągle wspominamy II wojnę światową, wtedy wspominano tę bitwę tak ważną w historii. Powstała książka Polińskiego Grochów-przedmurze Warszawy, rozpoczęto budowę kościoła na placu Szembeka (zakończony dopiero po wojnie). To zostało przerwane przez wojnę. Tylko jako harcerze chodziliśmy pod pomnik. Ludzie powoli zapominali, tak ze względu na wymianę pokoleń, jak i ze względu na napływ nowych mieszkańców, którym dzielnica często się podoba, ale traktują ją jako jakić tam zespół później zbudowanych dzielnic funkcjonalnych (choć przecież nikt nie przeczy, że nazwa Gocław jest tak stara jak państwo polskie prawie). Inni z pogardą traktują to, co jest na Grochowie, bo jest stare i niewyremontowane. Jesto też wartość tego, dając niepowtarzalny krajobraz miejski.

Tak więc zmiana nazwy dzielnicy administracyjnej z Praga Pd. na Grochów  oznacza przywrócenie do świadomości całej jej historii. Także promowanie całej Warszawy, która w każdej chwili naszej trudnej walki spełniała swoją powinność stolicy. Zauważali to zaborcy próbując ją zniszczyć i dość dziwny jest zapał niektórych do takiego manipulowania sprawą, by się ona rozpłynęła.  Można usłyszeć np. twierdzenia, że bitwa pod Grochowem była tylko częścią bitwy pod Białołęką i Grochowem, że historia Grochowa jest częścią historii Pragi itp.

Nikt nie przeczy, że historia Grochowa jest z Pragą związana, ani że bitwy pod Białołęką i Grochową są ciągiem wydarzeń. Przecież nie o to chodzi, a o to, aby mieszkańcy wiedzieli o co chodzi i nie dawali się skłócać na bazie niewiedzy np. o sensie nazw. I temu powinny służyć studia nad prawdą, a nie tylko pokazy bitwy oraz doklejanie do książek o Pradze zdjęć z Grochowa czy Saskiej Kępy. Historia ułożyła się tak, że nazwa Grochów stała się tym czym się stała i to powinno być przez wszystkich podjęte dla promowania dzielnicy.  Jako i wszyscy powinni uczestniczyć w walce o poszczególne dzielnice funkcjonalne jak np. Kamionek, który jest naprawe cennym obszarem i powinien być wizytówką dzielnicy.

Spotkałem się także z propozycjami dostosowywania granic dzielnicy administracyjnej do rzeczywistych granic np. na rogatkach. Nie ma takiej potrzeby, jeśli rozumie się sens nazw. Granice dzielnic są ustalane, jeśli to możliwe na obiektach naturalnych - takich jak linia średnicowa, rzeka, duża ulica. Nie zabiera to nikomu tożsamości, bo na codzień wystarczą nazwy historyczne, które powinny być bliskie nazwom obszarów systemu informacyjnego, jeśli taka została przyjęta konwencja. Drobne odstępstwa ludzie zrozumieją. 7.3.2010 r.

 

1 ... 26
 
Tagi
(C) Wszystkie prawa zastrzeżone. Katalog-blogow.pl