Kategorie: Wszystkie | Edukacja | Regionalne
RSS
piątek, 09 kwietnia 2010
Na Francuskiej kawiarenka i młot pneumatyczny
Saska Kępa, jak wiadomo to dzielnica ciekawa i specyficzna. Oczywiście legenda przedwojenna tej dzielnicy to nie to, co dzisiaj - wszystko się zmienia - ale na pewno nastrój jej jest niepowtarzalny. Dobrze, że podjęto działania na rzecz doprowadzenia do właściwego stanu ciągu ulicy Francuskiej. Tuż obok trwa budowa Stadionu Narodowego, którego naturalnym zapleczem jest Saska Kępa - tylko przez ulicę. Widać tu jak historyczne granice pomiędzy dzielnicami funkcjonalnymi nie mają znaczenia w takich przypadkach.
poniedziałek, 05 kwietnia 2010
Dzielnica administracyjna Grochów brzmi dobrze

Przejrzawszy witryny, na których pisze się o dzielnicy Grochów-nie-Praga-Pd., stwierdziłem, że jest tam często używany jakiś metajęzyk, maskujący rzeczywisty problem z nazwą naszej dzielnicy. To powoduje emitowanie błędnych poglądów wśród ludzi, którzy nie są biegli w niuansach języka polskiego. Złe wzorce się rozpowszechniają. Jak wiadomo, przeciwdziałaniu temu służy ten blog. Co ciekawsze widać tendecje te same co na kolei, gdzie usiłuje się zeschematyzować język wg przepisów (często złych) lub widzimisię piszącego. Jest to jeden z efektów ubocznych upowszechniania języka: jako secjaliści chcą występować osoby niezbyt wykształacone w tym kierunku, co rozpowszechnia się np. w internecie, jako złe wzorce.

I tak powszechne jest zastępowanie słowa dzielnica (w domyśle funkcjonalna - fr. quartier) słowem osiedle (fr. colonie). Osiedlem ma być np. Gocław, o czym pisałem i nie będę się powtarzał: dzielnica funkcjonalna. Słaba znajomośc języka polskiego powoduje, że ludzie nie rozumieją, że niektóre wyrazy są wieloznaczne czy bliskoznaczne. Nie da sie zeschematyzować języka, poza niewielkimi obszarami fachowymi. W szczególności nie da się tłumaczyć w sposób prosty. Słowa zmieniają swoje znaczenie przy przechodzeniu z języka do języka. Dlatego bycie tłumaczem to zawód polegający na gruntownej znajomości obu języków, aby oddać ducha jednego w drugim.

Warto podkreślić, że wymyślacze schematów językowych są często bardzo agresywni i najmądrzejsi na świecie. Podobnie język propagandy można znaleźć w opisach działań władzy samorządowej. Opisuje ona prosty park jako dobry, bo tam dużo ludzi chodzi i jest fontanna z dwunastoma dyszami. Nie opisuje za to tego, co złego przy tej okazji zrobiła i kto miał o to pretencje. Zaciera się przy tym historię dostossowując ją do chwili, co jest niedopuszczalne. Temat ten jest blokowany także przez innych specjalistów od "nowoczenych" schematów, w tym media. A dobre nazewnictwo jest też dobrą podstawą innych projektów. Nie sposób tu nie wspomnieć o dziwolążnym systemie informacyjnym wynikającym właśniez nazywania dzielcy Pragą Pd.

W Poniedziałek Wielkanocny przypominam więc, czemu ma służyć niniejszy blog: upowszechnieniu wiedzy na temat naszej dzielnicy i sensu nazewnictwa tutaj. W tym celu nowi czytelnicy powinni przeczytać wpisy od początku. Z przyjemnością konstatuję, że jest dużo ludzi, którzy są zainteresowani tematem pochodzenia nazwy Praga Pd. i historią Grochowa jako dzielicy Warszawy. Wielu się nie ujawnia, ze względów taktycznych - byli przecież zamanipulowani przez pseudofachowe teksty np. o osiedlu Saska Kępa zmiast o dzielicy funkcjonalnej Saską Kępa (jest to tym bardziej ważne, że pojawił się luksusowy dziwoląg o tej nazwie na Gocławiu).

Myślę więc, że idziemy ku dobremu, czyli ku zintegrowaniu dzielnicy i jej skarbów, w tym nazewniczych. Tu przecież są ciekawe obszary nazw międzynarodowych, bohaterów narodowych bitwy grochowskiej oraz powstania warszawskiego i armii podziemnej. I dlatego dzielnica administracyjna powinna się nazywać Grochów, a nie Praga Pd. Że nie jest to żadne wymysł, jak to twierdzili niektórzy, świadczą informacje, które przedstawiłem. Władze powinny pilnować też  aby nie było bzdur typu gocławecki King Cross Praga, czy gocławska Saska Kępa na Kępie  Gocławskiej.

Nadal będę prezentował dzielnicę, w sposób wskazujący na jej sens systemowy, abstrahując od tego, gdzie mieszkam. Nie można patrzeć na wszystko z tej perspektywy, bo ona wypacza widzenie. Trzeba zauważyć, że dzielnica jest obecnie zamknięta Wisłą, torami kolejowymi oraz Trasą Siekierkowską. Stanowi oczywistą całość. Jako symbol jej całości zamieszczam zdjęcie ul. Kawczej. Saska Kępa nazywana była Kawczą Kępą...

Wszystkich mających na ten temat coś dopowiedzenia zachęcam do wpisywania komentarzy i integrowania się w sprawie przywrócenia prawidłowej nazwy naszej dzielnicy. Pozdrawiam Ruch Społeczny Wrocławianie, który był uprzejmy umieścić link do nas u siebie i wszystkich miłośników Warszawy (i Wrocławia).

 

 

niedziela, 04 kwietnia 2010
5 lat od śmierci Jana Pawła II - Gocław
W naszej dzielnicy znajduje się na terenie gocławskiego kościoła świętych Jana i Pawła - pomnik Jana Pawła II. W rocznicę śmierci, w Wielką Sobotę wyglądał on tak, jak na zdjęciach. W pobliżu ustawiono stół do święcenia jedzenia.
sobota, 03 kwietnia 2010
Kapliczki grochowskie
Chadzając do szkoły koło tej kapliczki nie zdawałem sobie długi czas sprawy z jej wartości. Data pokazana na niej mówi sama za siebie: to jest dwa lata przed bitwą grochowską!!! Podobnie jak obelisk szosy brzeskiej na Grochowskiej była ona świadkiem zmagań obejmujących swym zasięgiem cała prawie Dzielnicę Grochowską (jak pisał Poliński), a nie tylko okolice krzyża za laskiem na Olszynce.
czwartek, 01 kwietnia 2010
Forty grochowskie i park Znicza. Podobno zrewitalizowany (taka propaganda).
Jak już napisałem, w naszej dzielnicy były dwa forty twierdzy Warszawa (nazywanie miasta twierdzą to była choroba XIX w., która przeniosła się na II wojnę światową w trochę innym wymiarze: Festung Warschau, Festung Breslau itp.). U nas był to też środek zastraszania miasta (gdzie było wszelkie zło Polski)przez jednego lub drugiego sąsiada. Warszawa została otoczona łańcuchem fortów, które niejednokrotnie nie zostały ukończone. Z dzisiejszej perspektywy to był po prostu głupi i bardzo drogi pomysł, co okazało się bardzo szybko, bo takie forty nie miały żadnego znaczenia dla ruchliwych wojsk. Przeszkadzał rozwojowi miast, a prawobrzeża Warszawy w szczególności. Wystarczy prześledzić jego historię, a można się dowiedzieć jak wydatnie opóźniło to integrację Grochowa-nie-Pragi-Pd. Dziś np. niektórzy uważają za stosowne z perspektywy wrodzonej wyższości blokowisk Gocławia, czy też przedwojennej elegancji Saskiej Kępy, pokpiwać sobie z Kamionka i Grochowa, tak jak wielu przyjezdnych pokpiwa sobie z pokaleczonej – też w ich imieniu - Warszawy.
wtorek, 30 marca 2010
Metro na Grochowie-nie-Pradze-Pd.
III linia metra, w kształcie przewidywanym dotychczas zupełnie nie wykorzystuje zalet tego środka komunikacji, co wynika zresztą z zupełnie niesystemowego sposobu tworzenia sieci. Tylko I linia miała zawsze (od 1927 r.) przebieg oczywisty z małymi zmianami wynikającymi z historii. Już II linia wymagała poprawek. Natomiast III - która interesuje naszą dzielnicę, jest absurdalna. Ponieważ patrzę, jako profesjonalista, także z punktu widzenia ogólnego widzę jeszcze większe jej wady. Opisałem to w piśmie Transport i Komunikacja nr 4/2009.
niedziela, 28 marca 2010
Osiecka tu i tam
Wszyscy wiedzą kto to był Agnieszka Osiecka i na pewno rozpoznają ją na pomniczku na Saskiej Kępie, ale już nie wszyscy wiedzą, że ulica Osiecka jest na Grochowie-Witolinie, pomiędzy Grochowską i Łukowską. Nazwa stara, przedwojenna, ale nabrała trochę innego odcienia dzięki Agnieszce. Obok - na Tarnowieckiej - zresztą jest gimnazjum im. Ireny Sendlerowej. Długo było trzeba się starać, aby nadać imię żyjącej osoby, na fali zainteresowania rozpętanego przez amerykańskie uczennice.
piątek, 26 marca 2010
Co to jest Notatnik Praski?
Oczywiście coś co dotyczy Pragi Pn. i okolic, stwierdzi większość. Otóż nie: jest to biuletyn okolicznościowy Urzędu Dzielnicy PRAGA PD.!!! Nadtytuł numeru 2/2009 jest" W 70. rocznicę walk na Grochowie. Pod nagłówkiem zaczyna się artykuł pod tytułem: Oni walczyli za Polskę; na Grochowie i pod Arnhem...
środa, 24 marca 2010
Stadion Narodowy X-lecia
Do informacji dezinformacyjnych (jak to brzmi!) można dodać tablicę miejskiego systemu informacyjnego na ul. Waszyngtona, przy Saskiej – Berezyńskiej - Adampolskiej. Tablica ta pokazuje usytuowanie elementów kierunkowych w okolicy Ronda Waszyngtona (jak mawiali niektórzy Rondona Waszyngtona). Cóż ona pokazuje widać na zdjęciu sprzed ropoczęcia remontu ulicy Francuskiej. Teraz mamy informacje „francuskie” na postawionej obok żółtej tablicy: objazd Francuskiej i Paryskiej.
poniedziałek, 22 marca 2010
Most gocławsko-siekierkowski czyli Strasburski
Most ten łączy naszą dzielnicę administracyjną Grochów-nie-Praga-Pd. (dzielnice funkcjonalne: Bluszcze, Gocław, Gocławek, Saska Kępa, Witolin, Kamionek i Grochów) z południem i zachodem lewobrzeża oraz wschodem Warszawy i południem prawobrzeża. Tak jak zwykle skończyło się na szumnych zapowiedziach nazwania go jakoś i pozostała nazwa prowizoryczna: Most Siekierkowski. Nazwa taka była oczywista zawsze i potrzebna dla celów projektowych, a most jest na Łuku Siekierkowskim rzeczywiście. Dziś nikt już nie pamięta, że miała być nadana nazwa związana z wstąpieniem wtedy Polski do Unii Europejskiej. Zaraz znajdą się protestujący przeciwko zmianie nazwy, do której wszyscy się przyzwyczaili. Najciekawsze jest to, że zarządzający warszawskim systemem eksploatacyjnym, a za nimi media po prostu przestali się tym zajmować. Nikt nie uważa za stosowne prowadzenie projektów do skutecznego rozwiązania dobrej jakości. Aż strach się odzywać w tej sprawie, bo zaraz podniosą się ostre głosy o tym, że to akcja wyborcza, albo że się przyzwyczaili i już. Takie są koszty lekceważenia prawideł wprowadzania nowych obiektów, gdy tylko okaże się, że „są inne ważniejsze (dla kariery np.) rzeczy”. Bywa, że porzucenie projektów wynika z braku stosowania odpowiednich procedur.
sobota, 20 marca 2010
Inspekcja placu Skaryszewskiego (gdzie to jest? ah!) i okolicy
Ta nazwa, to jedna z tych potraktowanych byle jak przez historię i władze. Po prostu znikła przy okazji kolejowych inwestycji i to dość dawno. Tylko po usytuowaniu ulicy Skaryszewskiej (o dramatycznej historii)można się domyślić, że to gdzieś tu. Plac przed dworcem lokalnym po prostu się nie nazywa, a w zastępstwie ul. Lubelska ma przebieg nieokreślony, choć jest bardzo szeroka i dworzec lokalny ma adres Lubelska 1 (tam też mieści się centralna słynnego przedsiębiorstwa Koleje Mazowieckie).
środa, 17 marca 2010
A teraz integracja i to tutejszo-światowa

Przede wszystkim wypada pozdrowić kompatriotkę z polskiej szkoły w Derby (poniekąd tam też jest ośrodek kolejowy, jak przy pętli Olszynka Grochowska), która zareagowała na mój wpis.  Pani Wolińska mieszkała na Kicu, czyli u nas. Ja mam stamtąd wspomnienie takie sobie, ale wiem, że to jest miejsce ważne dla kultury polskiej.

Poza tym warto pokazać autobus 102 na przystanku Rondo  Waszyngtona, na Saskiej Kępie, z widokiem na budowę Stadionu Narodowego znajdującego się na Kamionku (do którego Saska Kępa się przyznaje bardziej). Autobus 102 jest tu chyba najstarszą linią, bo pamiętam ją od zawsze, czyli od czasów, gdy kończyła się na kawałku drugiej jezdni na placu Szembeka. Oczywiście potem były różne zmiany trasy, ale ogólny przebieg jest ten sam: Grochów-Saska Kępa/Kamionek-Pałac Kultury. Teraz można dodać, że jeździ Tamką, gdzie odbywają się uroczystości 200-lecia Fryderyka Chopina (na pewno urodził się 22 lutego). Tamką też kierowca autobusu miejskiego prowadził powstańczego Kubusia do ataku na Uniwersytet, w którym uczestniczył przyjaciel ojca (zgrupowanie Krybar, którego pomnik jest na przeciwko muzeum Chopina). Rodzice mieszkali na Francuskiej, koło Ronda Waszyngtona, zanim się urodziłem (jest tam nawet maleńka kawiarenka, choć pewnie nie ta co w piosence była opiewana). To z wtedy pewnie pochodzi zdjęcie wykonane z korony Stadionu X-lecia, gdzie z pustej Warszawy wystaje Pałac Kultury.  Wybrzeżem jedzie samotny autobus Chausson, o którym nikt nie wiedział, że jest to najlepszy autobus tamtych czasów! Można powiedzieć protoplasta niskopodłogowcow. Sama historia.

Niedawno w ramach integracji  z koleją (opóźnionej przez wojnę i to bardzo,. w co młodzi nie wierzą!!!!!) 102 uzyskał tablicę czołową o treści jak na obrazku. Co prawda jest to dość dziwne, bo naprawdę o PKP na przystanku Olszynka Grochowska dawno nikt nie słyszał. Jeżdżą tam Koleje Mazowieckie (pociągi regionalne), a będzie znów kolej miejska.

Dla niewtajemniczonych (może np. w Derby tego nie wiedzą) autobus ma numer operacyjny A402. ta litera A znaczy, że należy do operatora prywatnego jeżdżącego dla Zarządu Transportu Miejskiego. Ten mały lew pod marką MAN to ślad po wykupionej firmie Buessing. Tablica rejestracyjna typu europejskiego pokazuje jak długą drogę przeszliśmy. Także ten tramwaj z tyłu to może 24, które jeździ na Gocławek od 1925 roku!!!!

Na koniec należy podkreślić, że na Kica się tym 102 dojedzie, tylko trochę trzeba dojść od Podskarbińskiej lub Dwernickiego. A mój pierwszy kolega w grochowskiej podstawówce nazywał się Woliński.  Krzysiek.

Poza tym nauczył mnie kolega zmniejszać zdjęcia i to jest już moje. Integracja!

wtorek, 16 marca 2010
Na siłowe pragowanie Grochowa-nie-Pragi Pd.

Gdziekolwiek twierdzi się, że Praga Pd. to część Pragi jest śmiesznie, albowiem widać od razu, że często niechlujnie doklejono kawałki niby o naszej dzielnicy. Jakąś Osiecką, Universam i tyle. To samo pokazuje, że sens naszej dzielnicy jest zupełnie inny niż Pragi prawdziwej, którą zresztą traktuję jako zarodek i centrum prawej Warszawy. ten XII cyrkuł. Chyba to już zauważyli wszyscy czytelnicy. Podobnie jak to, że numery komisariatów policyjno-milicyjnych znikły po wojnie. Przejęły one nazwy dzielnic.

Po prostu nie udawajmy Pragi, a pracujmy nad tym co jest w naszym ogonku pliszkowym. fot. Jean-Philippe Lacouchie

Pomnik bitwy Grochowskiej na placu Szembeka (wielu przez niego jeździ nie wiedząc kto to był) na pewno na Pradze nie jest i jest rzeczą specyficzną dla całej dzielnicy. Widać go aż z Gocławia. Niestety, muszę dodawać tylko zdjęcia zrobione przez francuskiego przyjaciela, który miał aparat za słaby do druku, ale dobry do publikacji tutaj. On też zauważył specyfikę tej dzielnicy. Nie mam ich dużo, bo wizyta trwała krótko, ale coś tam pokażę, żeby nie zapominać sensu dzielnicowego.

Na razie na tyle.

 

niedziela, 14 marca 2010
Podział administracyjny Warszawy, a Pragi w szczególności

Rafał Wodzicki, Warszawa

Jakoś temat ten nie jest przedmiotem zainteresowania wielu osób protestujących przeciwko jego uporządkowaniu, jaki proponujemy. Po prostu wydaje się niektórym, że wystarczy tylko tu i teraz, co upoważnia wielu z nich do wyrażania swoich pretensji w sposób niestosowny. Ale nic to - zawsze tacy się znajdują, usiłując pokryć swoją niewiedzą nawet uczonych. Dziwi jednak nieekspnowanie tej wiedzy przez historyków.

Wg przeprowadzonych przeze mnie krótkich studiów, korzenie obecnego podziału administracyjnego tkwią w konstytucji 3 maja, kiedy to zniesiono podział na jurydyki, zastępując go podziałem na cyrkuły czyli okręgi (łac. circulus kojarzy się z cyrklem też). Na planie wydanym we Wrocławiu (Situations-Plan von Warschau) w 1831 roku w legendzie jest oznaczonych kolorami osiem cyrkułów, oczywiście bez Pragi, która nie była jeszcze częścią Warszawy. Jest to rok bitwy pod Grochowem!!!! Wtedy też Fryderyk Chopin wyjeżdzał z Polski. Ponieważ plan jest polsko-niemiecki, więc jest tam też tłumaczenie słowa cyrkuł na niemiecki: Stadt-Viertel, czyli dzielnica miasta. W cyrkułach, liczących ok. 500 mieszkańców, ustanowiono m. in. zgromadzenia ludowe, czyli ówczesne rady dzielnic.

Już w 1848 roku (rok Wiosny Ludów), na Planie Warszawy (wydał W. Kolberg) Praga jest częścią Warszawy jako XII cyrkuł czyli dzielnica. Układ cyrkułów lewobrzeżnej Warszawy jest nieco zmieniony, w tym rozszerzony m. in. o cyrkuły wokół Alej Jerozolimskich. W tym stanie podział dotrwał do początków XX w. Na planie z 1903 roku - Plan Goroda Varsavy c oboznaczeniem nomerov domov; prilozhenje k adres-kalendaru gor. Varsavy na 1903 god - jeszcze jest.

Już jednak na planie z 1910 roku (Księgarni Polskiej Połonkieckiego we Lwowie), który chyba pierwszy pokazywał sięc tramwajów elektrycznych założonych w 1908 roku widać już zmiany.  Otóż Praga została podzielona na pół po jej rozszerzeniu na Park Skaryszewski i w okolice Siennickiej oraz Golędzinów. Te dwa cyrkuły praskie to XIV i XV, które otrzymały nazwy - odpowiednio - Nowo-Pragski i Staro-Pragski. To był moment narodzin Pragi północnej i południowej. Dawny numer cyrkułu praskiego (XII) otrzymał nowy cyrkuł Centralny obejmujący okolice placu Teatralnego i Ogrodu Saskiego. Warto jednak podkreślić, że np. X cyrkuł Nowoświecki (od Nowego Światu) zachowały swoje numery od dawna.

Po przyłączeniu nowych terenów w 1916 roku nieznacznie rozszerzono granice dzielnic praskich, jednocześnie nadając im nazwy: Praga Północ i Praga Południe. Nowa dzielnica nazwana została oczywiście Grochów, bo był to jedyny ośrodek urbanizacji w tym miejscu, gdzie działało prężne środowisko Towarzystwa Przyjaciół Grochowa. Dzielnice zostały przydzielone dzielnicowym komisariatom policyjnym XIV i XV, analogicznie jak przedtem cyrkułom (słowo to za cara kojarzyło się z policją i tak było używane). Grochowowi przypisano nowoutworzony komisariat XVII. Wielu specjalistów do dziś twierdzi, że w Warszawie nie było dzielnic tylko komisariaty (patrz opracowanie Pawła E. Weszpińskiego - Warszawa 1939 z 2005 r.), co oczywiście nie jest prawdą. Bliskoznaczność wyrazów i tradycja każe mieszać pojęcia w razie nieuważnego ich stosowania. Typowy mechanizm powstawania błędów.

Historię potem już opisałem wcześniej: naturalny rozwój nazewnictwa został przerwany dopiero po II wojnie światowej i tego bronią oponenci regulacji. Należy podkreślić, że tak starą nazwą jak Grochów jest też Gocław choć nie miał szczęścia do rozwoju: pochodzą one prawdopodobnie z początków państwa polskiego.

Jako ciekawostkę warto dodać, że wywmieniony wyżej komisariat (dawny cyrkuł) X wymienia w swoich wspomnieniach moja matka, jako że jego policjanci współpracowali z Armią Krajową. Numery komisariatów były umieszczane na tabliczkach numerowych domów. W czasie unifikacji tabliczek numerowych przed kilku laty niektórzy walczyli o zachowanie tych emailiowanych tabliczek. Niestety, nie zadbali o nie, jak to się stało w domu Monopolu Tytoniowego przy Nowym Świecie, gdzie tabliczka byle jak przytwierdzona ponownie odpadła - mam nadzieję nie czyniąc nikomu krzywdy. Nieznana jest reakcja na to Uniwersytetu Warszawskiego, który tam teraz urzęduje. Moja matka tam chadzała w dzieciństwie na choinki organizowane przez Monopol.

Warto by tę wiedzę posiadali np. przewodnicy po Warszawie...

Rafał Wodzicki, Warszawa

piątek, 12 marca 2010
Nazwy grochowsko-gocławskie

Ludziom nie przychodzi do głowy na ogół skąd się wzięła nazwa ulicy Jugosłowiańskiej na skraju Bluszcz, stanowiącej część obwodnicy gocławskiej. Otóż na przedwojennych planach, ale i do lat sześćdziesiątych na Grochowie, w ciągu ulicy Międzyborskiej (d. Żymirskiego) i Fundamentowej był zaznaczony plac Jugosłowiański. Chodziłem czasami tamtędy do szkoły, więc wiem, że były też tabliczki, nawet po wybudowaniu szkołu przy Fundamentowej - na jedynych domach z tamtych czasów, jakie pozostały do dziś (Międzyborska 43 i 45). Na jednym z nich jest jeszcze tabliczka starego typu "Międzyborska". Do placu miały dobiegać ulice Silnikowa (znikła razem z Betonową) i Radiowa (wyeksportowana na Bemowo).

Plac ostatecznie się rozpłynął chyba w czasie budowy, obok przebiegającej ulicy Ostrobramskiej (kto nie wie - niech się dowie co to znaczy i dlaczego kopia Ostrej Bramy została zbudowana w Skarżysku-Kamiennej), jako odnogi Trasy Łazienkowskiej. Ktoś widać postanowił zachować tę nazwę w dzielnicy administracyjnej Grochów-nie-Praga-Pd., czyli na Gocławiu. Nikt nie przewidział, że państwo Jugosławia, tak opiewane, jako prawdziwy socjalizm, rozpadnie się jak domek z kart po śmierci niejakiego Tity, którego portrety wisiały tam w każdym domu. Towarzyszyły temu dramatyczne okoliczności, charakterystyczne dla regionu (kotła) bałkańskiego.

Ponieważ, w reklamach, a nawet na tablicach autobusowych, pojawia się czasem forma Jugosławiańska, wytwarzana przez domorosłych językoznawców, należy wyjaśnić tu, że jest ona niepoprawna. A dlaczego? Jugosławia jest to kraina Słowian południowych (jug to południe w językach słowiańskich), a  nie Jugosławian.

Innym wydarzeniem jugosłowiańskim korespondującym z naszą tematyką jest wprowadzenie do ruchu pociągów zespołowych znanego u nas typu, a pochodzących z Jugosławii (no, już Słowenii). Były one wyprodukowane w latach sześćdziesiątych we Wrocławiu dla kolei jugosłowiańskich (www.mundek.krakow.pl), gdzie były bardzo opiewane swego czasu, jako przypływ nowoczesności. Przezywano je tam gomulkami, co wynikało z rozpoczęcia ich służby za rządów pewnego mieszkańca Saskiej Kępy. Stopniowo jednak wycofywane i podzielone między Słowenię i Chorwację, przez Włochy i Słowację trafiły z powrotem do Polski, gdzie zmodernizowane znalazły się na Grochowie i liniach warszawskich.

Przy okazji warto przypomnieć historię nazwy ul. Żymirskiego, który pomylił się władzom z upadającym wtedy nie najlepszej sławy, marszałkiem Rolą-Żymierskim, przez co ulica ta została przemianowana na Miedzyborską. Nazwę Żymirskiego oddano mu prawie w ciągu Międzyborskiej, ale na Przyczółku Grochowskim (Gocławia) - po zmianie jedynie słusznego ustroju na mądrzejszy, gdzie z łajdakami można powalczyć. Kto to był - warto ustalić samemu. I to by było na tyle. 12.3.2010

W latach 1950. wybudowano na Grochowie, w okolicach Ostrobramskiej pierwsze bloki. Dwa na Białowieskiej na przeciwko szkoły, jeden na Bydrysów oraz dwa na Ostrobramskiej - na przeciwko Rawaru. Jak już wspominałem, wtedy też znikła ulica Rembertowska, aby wraz z Białowieską stworzyć szeroki pas łąki dla planowanej trasy mostowej. Sąsiednia zabudowa była niejednokrotnie drewniana, ale na pewno typu małomiasteczkowego.

Stamtąd lataliśmy  na lotnisko na Gocławiu przez Poligonową, Międzyborską (koło kapliczki), Nasypową, gdzie słychać było odgłosy chlewa. Bardzo było ciekawe obserwowanie wyciągania szybowców oraz skoków spadochronowych. Widać było instalacje lotniska: do dziś istniejące za blokami ul 21 p. p. Dzieci Warszawy - hangary. Można było dojść wałem do pomnika bitwy ze Szwedami (obecnie schowanego za ekranami). Tak naprawdę Wał był jedynym przejściem przez Kanał Wystawowy, który odgradzał Gocław i Saską Kępę od Grochowa funkcjonalnego. Na codzień warkot samolotów nieraz przeszkadzał w nauce.

Pasowało to do pasjonujących książek Janusza Meissnera, które dawały sporą wiedzę o czasach minionej wojny i roli Polaków w niej i nie tylko. Długo  nie mogłem dojść czego dogtyczy fragment książki Pilot gwiaździstego znaku, którą przeczytałem w wydaniu przedwojennym. Chodziło o wojnę bolszewicką, "której nie było". Jego ulica pasuje do tematyki lotniskowej, choć dotyczyła lotnictwa nie zawsze sportowego (Jantar, którego nazwę nosi osiedle obok, to przecież szybowiec, czego większości nie chce się ustalać).

Tam też wylądowała biblioteka grochowska (z Krypskiej i Majdańskiej) oraz wznowiono, na ul. Dedala -  wydawanie warszawskiego tygodnika Stolica (www.warszawa-stolica.pl). Akurat jest numer poświęcony prawemu brzegowi Wisły - 3/2010 - można się np. dowiedzieć jak to się stało, że Saska Kępa znalazła się na Gocławiu, a nawet nad Jeziorkiem Gocławskim. Można się zastanowić jak takie nazewnictwo będzie funkcjonowało na Grochowie-nie-Pradze-Pd. Jak w ogóle można na takie coś - przecież dezorganizację - pozwalać. Jakie są granice wolności nazewniczej i sens takich działań. 13.3.2010

Tagi
(C) Wszystkie prawa zastrzeżone. Katalog-blogow.pl