Blog > Komentarze do wpisu
Wyborczy lep z metra
Zbliżające się wybory, a pewnie i moje teksty na temat systemu kolejowego w mieście kazały coraz to nowym kandydatom tworzyć amatorskie projekty systemów „lepszej komunikacji”. Dzieje się to w atmosferze nagłego oświecenia i nagłej wszechwiedzy kandydatów np. w sprawach metra. Jak dotąd ci ludzie nie mieli nic do powiedzenia na ten temat i nawet nie próbowali fachowych dyskusji np. ze mną. Co do nich pisałem zbywali milczeniem, jakimiś ogólnikami, manipulowali albo wręcz atakowali. Nie chciało im się też czytać tego co opublikowałem (może czytali po łebkach, ale nie zrozumieli?). Tak więc dyskusję ich „oświeconych” pomysłoprojektów przeprowadzę tutaj:

Pierwsze wystąpiło Miasto Jest Nasze (nie pamiętam jak się nazywa ich kandydat). Okazało się, że ja głupi nie wpadłem na pomysł szybkiego stworzenia 10 linii metra, a szczególnie wstawienia tej obwodnicy hen na południu. Okazało się, że chodzi tu tylko o system kolejowy skm + metro, powiązany cokolwiek bez sensu... Kto ma jakieś oko do tego co widać wie, że kolej główna i metro to nie to samo, tak z powodu innej skrajni jak i innego systemu zasilania (napięcie i odbieraki).

Prezes Miasto Jest Nasze Jan Mencwel odkrył, że w Warszawie kolej jest odwrócona plecami do miasta. Tak kiedyś mówiło się o Wiśle, dziś można tak powiedzieć o kolei. Chcą to zmienić! Wyszło na to, że tyle lat moje i innych pracy, które doprowadziły do włączenia kolei do ruchu miejskiego w ogóle przez tych „odkrywców” nie zostało zauważone. Ciekawe, bo przecież mieli dostęp do tego co pisałem na ten temat, a także do mnie. Okazało się, że sami sobie „dają radę”. Wymyślili absurdalną planszę z 10 liniami metra gdzie pomieszali metro z koleją aglomeracyjną zupełnie. Do tego dokleili „obwodnicę południową” wzorując się na przedwojennym projekcie, który dał ostatecznie kształt Trasie Łazienkowskiej i wylotowi kolejowemu na Radom. O tym projekcie pisałem i mówiłem w zasadzie tylko ja, także jako varsavianista. Odkryli Amerykę, skrzętnie unikając mojej konsultacji i oczkują na to, że będę bywał na ich zebraniach i słuchał.

 Nie wiadomo o co chodzi

Projekt 10 linii metra MJN (wersja lepsza).

W projekciku napisano, że to rzekomo Miasto Jest Nasze wymyśliło, że zamiast drążyć nowe tunele, należy wykorzystać infrastrukturę już istniejącą i połączyć wszystko w jedną sieć. Widać nie chciało im się czytać i uznali się za dostatecznie kompetentnych, żeby sobie naszkicować coś. Dopisali do tego banały, o tym jak to mają być przesiadki i udogodnienia dla niepełnosprawnych. Nic więcej o tym nie można napisać.

Kolejnym kandydatem, który „pojechał” metrem jest Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości. Tu mamy okazję oglądać ładniejszy obraz linii metra (grubą linią) nałożonych na sylwetkę Warszawy z ledwie zaznaczonymi liniami kolejowymi. Jest to w ogóle nieczytelne, prócz ogólnego przebiegu projektowanych linii III, IV i V. Podobno to jakiś projekt studencki. Poniekąd wygląda na to, bo ilość bezsensów przekracza normę. Po głębokiej analizie można stwierdzić, co następuje:

Ma m. in. anulować, a właściwie zignorować decyzje już podjęte, nie patrząc na skutki. Decyzja o nieprowadzeniu metra na Tarchomin i wprowadzeniu tam tramwaju została podjęta wiele lat temu.

Póki co jesteśmy w czasie kształtowania podstawowej sieci kolejowej aglomeracji. Jest rzeczą absurdalną prowadzenie linii III równolegle do I, a także linii kolei aglomeracyjnej i tramwajowych na takiej długości. Trudno też zrozumieć czemu linia ma przechodzić na drugi brzeg akurat przy moście Roweckiego. W jakim celu ma nagle skręcać do Wilanowa, a ma być od niej JEDNOODCINKOWE odgałęzienie do Lotniska Chopina (taka jest prawidłowa nazwa komunikacyjna). Ma on być przecież zamknięty i doprowadzono tam dopiero tunelem kolej aglomeracyjną, która nie jest przeciążona. Ma nie być przesiadki na I linię metra! Na linii radomskiej o dużej obwodnicy wskazywałem na konieczność stworzenia kolejnych stacji aglomeracyjnych. Nic o tym tu nie ma.

 Ładny obrazek

Projekt Jakiego: ładnie wygląda.

IV linia – na Karolin jest puszczona śladem dokładnie tym, który opuściła trzecia, skierowana pod Górczewską. Zresztą na skutek, nie tylko mojej, interwencji. Właśnie dlatego, żeby nie szła wzdłuż linii kolejowej, która będzie linią kolei aglomeracyjnej jak każda inna linia węzła. Przebieg IV linii na Gocławek jest też zadziwiający, choć przypomina to, co ja zaprojektowałem korzystając z pewnych zasad. W znacznej mierze jest to odcinek zaniechany w projekcie linii III, z którego został tylko odcinek wschodni od stacji Stadion Narodowy, z której słusznie autor zrezygnował, ale dalej prowadząc dziwnie na ukos, pomijając Saską Kępę i Grochów. Na ich terenie powstaje wielka dziura. Co to za nazwa stacji Nowy Gocław (nazwy wymagają poważnej redakcji, a nie wymyślania ad hoc)? Nie ma też nic w kierunku Białołęki, choć wiadomo, że występuje ten problem. Na innym spotkaniu mówi o tym, metro na Białołękę też będzie, a stacja będzie „tu” (gdzie stoją akurat).

Trudno zgadnąć w jakim celu linia ma prowadzić do stacji aglomeracyjnej Gocławek (nie PKP). Jest dziś rzeczą oczywistą, że linia metra musi przechodzić przez punkty przesiadkowe z liniami kolejowymi, co pokazałem w swoich projektach. Linia III wg mojego projektu przecina TRZY linie aglomeracyjne w punktach atrakcyjnych dla przesiadek (generatory ruchu!) w obu kierunkach, ale także w miejscach ważnych, bo zaludnionych lub takich, które rozpoczęły urbanizację, jak trójkąt między liniami terespolską (sulejkowską) i nadwiślańską (otwocką) – Utrata, Antoninów, Elsnerów czy Łuk Siekierkowski.

Pomijam sposób prezentacji projektu.

 Rafał Trzaskowski z PO wystąpił jako trzeci. W jednym z komentarzy ktoś napisał: Co do Jakiego to nie mam wątpliwości. Jaki kłamca takie obietnice. Ale Trzaskowskiemu się dziwię. Zamiast wypunktować je Jakiemu choćby w kontekście realnego budżetu to rywalizuje z zawodowym kłamcą na kłamstwa. Ma za małe doświadczenie i w tej konkurencji z nim przegra. Bardziej wierzę Wojciechowiczowi niż złotoustym nominatom partyjnym. Zwolennik tzw. prawicy za to twierdzi, że to Jaki natchnął Trzaskowskiego miłością do metra!

 Rzekomo systemowo

Fot. 300POLITYKA: Rafał Trzaskowski prezentuje swój plan w zajezdni (i kamizelkach) kolei miejskiej , na tle zepsutego systemu oznakowania wagonów. Nota bene miejsce dla zajezdni wskazałem ja.

Trzaskowski wystąpił w zajezdni SKMWA, czyli warszawskiej kolei miejskiej i to na tle identyfikatora na wagonie, który ukształtowałem ja, ale do prezentacji na dole pudła. Jakiś idiota, gdy napadli na mnie, zaczął kombinować jak popsuć system, bo inni mają źle, a też tak chce. Tu: podniósł identyfikator nie zmieniając jego formy wg wskazań rozporządzenia. Czyli - dokładnie pokaz jak zepsuć system. Niewielu mogło zauważyć ten absurd, że wywody kandydata o tym jak należy to kompleksowo należy budować projekty mają słabe podstawy, bo zapewne wynikają z kilkukrotnego przerzucania internetu z okazji wyborów. Nawet o tym, że nie należy wrysowywać prostej linii w plan ja pisałem, tylko że system trzeba umieć tworzyć. Zwolennicy zachwycali się jak dobrze mówi i jakie ładne obrazki pokazuje pod hasłem stolica lepszej komunikacji (jest ona bardzo dobra i wymaga tylko poprawiania).Twierdzi, że wszystko ma policzone i jest to opublikowane, ale tego już nie będę szukał, bo wiem jak to się robi, żeby wyszło co trzeba. Oczywiście dobrze jest, że pokazana jest sieć kolei aglomeracyjnej i metra razem (pisałem o tym wielokrotnie jako jedyny).

Przed każdymi wyborami nagle wzrasta czytelnictwo moich blogów i stamtąd wyciągają to i owo psując po dyletancku. Ja piszę po to, by rozpowszechniać wiedzę, a nie po to, żeby wydłubywać rodzynki bez zrozumienia. Niestety, na przykładzie tego, co się dzieje w Warszawie, gdzie fachowcowi jakim jestem wmawia się, że wszystko jest w porządku i nic nie trzeba zmieniać można zauważyć, że słabo jest z pilnowaniem systemu projektów przed realizacją. Tak więc dobre chęci nie wystarczą do budowania systemów. Wychodzi cokolwiek niepoważnie. Tak jak z tym napisem na wagonie kolei miejskiej w tle.

Podobnie obietnice o budowaniu stacji brakujących na linii pierwszej metra: Muranów i pl. Konstytucji. Nie ma żadnej analizy dlaczego ich nie ma, przecież wynika to z czegoś. Jest to błąd, ale przecież powstała sytuacja nie zachęca do tego typu inwestycji. Otóż stacja miała być pod placem Bankowym, a nie koło Arsenału. Po prostu chodziło o to, żeby nie psuć budową placu Bankowego. Jednocześnie okazało się, że stacja Dworzec Gdański nie będzie pod stacją kolejową, ale od strony Muranowa. Podobnie uczyniono ze stacją Centrum, która powinna być pod Marszałkowską, a nie na placu Defilad. To spowodowało skrócenie odcinków międzystacyjnych i wyeliminowanie stacji Muranów oraz wydłużenie odcinka Politechnika-Centrum... Odcinek Świętokrzyska-Centrum jest skandalicznie krótki. Co prawda była w 2006 roku uchwała o budowie tych stacji, ale nie są one tak ważne w obliczu braku wielu stacji metra i skm.

I linia metra jest znów przedłużona na Tarchomin przez cmentarz na Wólce Węglowej i skraj parku narodowego. Decyzja w sprawie nie przedłużania metra na Tarchomin i uzupełnienia metra linią tramwajową została podjęta przed laty. Teraz ma ta inwestycja być zniszczona przez metro? Linia skm Ożarów – Rembertów była projektowana przeze mnie. Jeszcze w SKMWA - ponad 10 lat temu. Rozmawialiśmy wtedy o konieczności uwzględnienia „drugiej średnicy” w planach rozwoju linii kolei miejskiej. II linia metra została odsunięta od linii kolejowej pod ulicę Górczewską właśnie z powodu takich przewidywań. M. in. ja protestowałem przeciwko prowadzenia metra równolegle do linii kolejowej.

Linia III (żółta) na trasie Stadion Narodowy – Wilanowska jest absurdalna. Usiłuje wykorzystać istniejący zły projekt, który zwalczam, gdyż jest to zagięta do tyłu linia do Ząbek. Dalej za Gocławiem poprowadzenie jej do stacji Wilanowska na Szopach, gdzie takich potoków na razie nie ma. Zupełnym idiotyzmem jest linia Ursus-Wilanowska i to równoległa do linii kolejowej, gdzie nie ma jeszcze dużego potoku.

Trzaskowski używa niewłaściwego, żargonowego nazewnictwa: Dworzec Południowy (to nazwa hitlerowska zamiast Szopy nadana stacji kolei wąskotorowej), Most Północny (zamiast Skłodowskiej), Trasa Toruńska (zamiast Armii Krajowej), połączenie z PKP (chodzi o kolej aglomeracyjną, która nic nie ma wspólnego z PKP), Wola Park (zamiast Ulrychów). Zajezdnię kolei czy metra nazywa stp (gdy pracowałem ustaliliśmy, że ma to być zajezdnia, ale i to przekazano byle komu do zepsucia wszystkiego mającego związek ze mną), a ludzie mają się domyślać co to jest. W każdej dziedzinie chodzi o obniżenie poziomu do swojego. Widać, że mieszka na Ursynowie, a na Białołęce mówi o Białołęce.

Sławomir Potapowicz, przewodniczący warszawskiej Nowoczesnej, słusznie zauważył, że przecież lotnisko ma być zlikwidowane i tam już jest kolej aglomeracyjna. Absurdalne jest ciągnięcie linii przez cmentarz i pod czy nad rzeką po to, żeby była za Wisłą jedna stacja. Szkoda, że Potapowicz propagował absurdalny projekt III linii metra na Gocław i w ogóle nie interesował się moim eksperckim działaniem. Teraz jest w koalicji z PO, której kandydat propaguje wyprowadzenie linii metra z tego nieszczęsnego drugiego peronu na stacji Stadion Narodowy (żeby nie był stratą 150 mln. zł).

Zbigniew Gryglas, który jeszcze niedawno kazał mi zbierać podpisy na rzecz Nowoczesnej zamiast narzekać (tak nazwał zwracanie uwagi na nieprawidłowości, w czym nie był oryginalny) - wychwala Jakiego razem z jego projektami, „pana prezydenta” i PIS. Z zażenowaniem obserwuję to widowisko cudownej przemiany.

Na tym tle pojawił się kandydat profesjonalny - Jacek Wojciechowicz, były wiceprezydent, który mówi: Do 2022 roku będziemy płacili za drugą linię metra, żeby ją skończyć, a do 2025 roku mamy rozpisane inwestycje jak chociażby obwodnica Śródmiejska i inne. I tam też nie ma pieniędzy. W najlepszym wypadku do końca drugiej kadencji, czyli za lat dziesięć lat od tych wyborów, można mówić o rozpoczęciu, ewentualnym zakończeniu budowy trzeciej linii metra. I to jest wszystko, na co w tym momencie Warszawę stać - ocenił Jacek Wojciechowicz. Obiecując tyle linii metra Jaki i Trzaskowski po prostu kpią sobie z warszawiaków.

Także Andrzej Rozenek stwierdził, że Patryk Jaki, kandydat Zjednoczonej Prawicy "jest strasznym zagrożeniem dla Warszawy". Zdaniem Rozenka kampania wyborcza w wykonaniu Patryka Jakiego i Rafała Trzaskowskiego, kandydata Koalicji Obywatelskiej, wydaje się dosyć niepoważna. Kandydat SLD stwierdził: Znamy budżet Warszawy i wiemy ile on wynosi i zdajemy sobie sprawę, ile można w Warszawie zrobić i za jakie pieniądze .

Moje ogólne spojrzenie wygląda tak:

* Metro było projektowane w zupełnym oderwaniu od kolei. Nikt nie potrafił sobie wtedy wyobrazić, że będzie ona spełniać ważną rolę w komunikacji. Stąd bierze się brak powiązań między tymi systemami. Są one sztuczne. Tego nie wolno dalej robić. Niezbędne jest dobudowanie wielu przystanków kolei aglomeracyjnej, a o tym w ogóle nikt nie mówi, bo tanie przystanki trudno budować ze względu na stosunki własnościowe! PLK chwalą się zbudowaniem kilku stacji po 50. latach, a metro buduje drogie stacje w dużych ilościach, bo bez tego nie istnieje!

*Metro musi być w jednej sieci z koleją aglomeracyjną (skm uzupełniana przez kolej regionalną), aby współpracować. Projektowanie metra musi zakładać, przesiadki z koleją aglomeracyjną tak jak z innymi liniami metra. Daje to efekt synergii i znacznie zwiększa opłacalność inwestycji. Wręcz jest to podkreślane w literaturze, że przesiadki muszą być takie, żeby ich nie zauważać, a nie wymagać półkilometrowych spacerów. Rynek kolei aglomeracyjnej jest dla PLK ważnym źródłem dochodu, a nie jakąś łaską.

*Kandydat na prezydenta nie powinien posługiwać się amatorskimi schemacikami jak to robią kandydaci. Skwitowali to Wojciechowicz z Rozenkiem. Kierownik eksploatacji nie może wszystkiego wiedzieć, ale musi wiedzieć skąd i od kogo brać informacje. Trasy tego typu projektować mają fachowcy. Z poziomem projektowania systemów jest naprawdę kiepsko. Trwanie latami w błędzie to reguła.

* W pomysłoprojektach nikt nie zauważa problemu nieobsługiwania Dworca Centralnego przez metro i braku połączenia w sieć metra i skm.

Oczekiwanie, że tylko Rafał Trzaskowski może być zbawcą wobec PIS i akolitów prowadzi do petryfikacji myślenia, które bywa, jak widać błędne. Tylko w poważnej dyskusji można wynajdywać najlepsze możliwe rozwiązania. Muszą to brać pod uwagę wszyscy kandydaci, a nie jedynie propagować swoje obrazki. Mogą być one ładne, ale treściowo słabe. Nieraz pokazałem, że byle jaki szkic bywa lepszy od ślicznego kolorowego obrazka.

RAFAŁ WODZICKI, ekspert eksploatacji, jeden z twórców SKMWA.

 

 

 



poniedziałek, 03 września 2018, aph521

Polecane wpisy

(C) Wszystkie prawa zastrzeżone. Katalog-blogow.pl