Blog > Komentarze do wpisu
Stela MSI na rondzie Waszyngtona – Saska Kępa
Ponieważ nie było możliwości jakiejkolwiek dyskusji na temat błędów, jakie wskazywałem, zainteresowałem się w ogóle jakością tekstów historycznych eksponowanych na stelach MSI w miejscach, na których temat mam szczególnie dobrą wiedzę. Oczywiście samo w sobie jest dobre umieszczanie takich plansz zamiast regulaminów, których nikt nie czyta. Oczywiście też rzadko kto się interesuje szczegółami, ale jeśli już coś się robi powinno być to jak najlepszej jakości. To jest źródło. MSI w ogóle nie powinien rozpowszechniać nieprawdy, bo przecież już ma wbudowane jej pełno w samych nazwach obszarów. System informacyjny nie powinien być dezinformacyjny. Może to kiedyś się okazać ważne, także dla innych. Choćby dla dzieci uczących się historii dzielnicy.

Tym razem zająłem się planszą na rondzie Waszyngtona. Nie byłem już zdziwiony, że w niej tyle błędów. Widziałem już wiele i w każdej z tych, o których mam wiedzę szerszą - coś jest źle. Znaczy, że Jarosław Zieliński źle robi, choć jest bardzo zadufany w sobie.

Po pierwsze: istotnie rondo było większe, do czasu przebudowy. O ile początkowo to było rondo okrągłe z prostopadłymi wlotami ulic, o tyle po przebudowie, spowodowanej zmianą warunków ruchu wloty-wyloty ulic stały się lejkowate. Nie jest prawdą, że wyspę centralną zmniejszano pod koniec lat 1950. Mieszkam w dzielnicy i przejeżdżam przez rondo od 1959 r. Prace wykonano w latach sześćdziesiątych w całości. W historycznym 1968 i 1969 r. dokładnie. Fotografowałem to osobiście (miałem już tę umiejętność) i nikt mi nie wmówi, że było inaczej. Zmieniona została wtedy zasada jego pracy i wprowadzono sygnalizację świetlną.

Rondo Waszyngtona

Dlaczego nie ma zdjęcia sprzed zbudowania ronda?

Po drugie: Nie jest prawdą, że łukowa jezdnia dodatkowa od strony Parku Paderewskiego (przywrócenie tej nazwy varsavianistów nie obchodzi!) to ślad po jezdni głównej ronda większego. Jezdnia ta zawsze istniała jako dodatkowa i tam miały przystanki końcowe linie autobusowe. Np. 135 stał za pomnikiem radzieckim, przy przebudowie ronda przestawionym na oś Parku, gdzie jest on dziś przedmiotem „odważnych” ataków prostaków „patriotów”. Wtedy z tramwaju trzeba było zerknąć, czy 135 stoi za pomnikiem i czy można wysiąść i poczekać przy Międzynarodowej. Jeśli go nie było – jechało się do Wiatracznej i szło na Grochów południowy Igańską – piechotą. Operacja taka była niezbędna wobec braku rozkładów jazdy na przystankach i samowoli kierowców, którzy to wykorzystywali.

Po trzecie: rondo nie było wcześniej potrzebne, bo nie było alei Waszyngtona, którą planowano początkowo nazwać Poniatowskiego także. Był po prostu skręt, także tramwajowy w Zieleniecką o tamtędy jechało się na Grochów przez Grochowską. W 1926 r. Piłsudski, dokonując zamachu majowego jechał jednak z Grochowa Wielkiego drogą forteczną i wzdłuż Parku („czerwoną drogą”),. którędy potem zbudowano al. Waszyngtona wg projektu z tegoż roku. Uczyniono to bezpośrednio przed wojną w dość zgrzebnej postaci. Warto podkreślić jednak, że byłą to trasa mostu Poniatowskiego, która miała być główna na tym kierunku. Nie planowano dużych mostów na południe od tego... Tędy wyjeżdżali w kierunku Lublina funkcjonariusze państwowi w roku 1939.

Rondo Waszyngtona

Stela MSI wystaje zza drzewa. Na pierwszym planie rzadkość: skuter z francuską rejestracją, w a głębi - za aleją Poniatowskiego - Stadion Narodowy. Fot. Rafał Wodzicki

Po czwarte: linia tramwajowa była w budowie w momencie wybuchu wojny. Jako jedyna inwestycja tramwajowa została ukończona pod okupacją. Wtedy to powstał plac określany jako skrzyżowanie Grochowskiej i Waszyngtona, w rejonie ulicy Wiatracznej. Z czasem zaczęto je nazywać rondem na wzór ronda Waszyngtona, co zaistniało na tabliczkach dopiero w momencie tworzenia MSI, a więc w XXI w. O tym nie ma nic w tekście.

Po piąte: Zabudowa dzielnicy Saska Kępa w okręgu 17. - Grochów (największym w Warszawie) postępowała od lat dwudziestych. M. in. wytyczono obszary łukowych ulic, szczególnie wokół przyszłego ronda Waszyngtona. Naprawdę, to nie jest żadne osiedle jak to się wmawia z powodu nazwania okręgów administracyjnych dzielnicami i powiatów grodzkich.

Widać po prostu, że Autor nie rozumie działań inżynierskich, choć o nich wspomina wg dość dziwnego klucza i odrzuca wszelkie rozmowy, żądając naukowych dowodów. Tak jak gdzie indziej – nie istnieją mechanizmy naprawcze i w Zarządzie Dróg Miejskich, który zawiaduje MSI. Można zauważyć tylko grę pozorów. Oczywiście publiczne wskazywaniu błędów oznacza tylko pretensje do mnie, bo „straciłem okazję, żeby zamilczeć” skoro nie jestem w układzie. Tak się obniża jakość systemów eksploatacji. ZDM chce płacić z naszych pieniędzy za takie nieprawdy?

RAFAŁ WODZICKI, ekspert eksploatacji

 



poniedziałek, 14 maja 2018, aph521

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: RJW, *.wroclaw.dialog.net.pl
2018/08/23 12:20:58
Łukowa jezdnia przy wejściu do Parku była długo zanim powstało Rondo - jest częścią Parku. Trzeba pamiętać, że był on ogrodzony i była tu do lat 1940 jego brama. Tą jezdnią można było pod nią podjechać.
(C) Wszystkie prawa zastrzeżone. Katalog-blogow.pl