Blog > Komentarze do wpisu
Dużo krzyku o pomniki radzieckie i lekceważenie Paderewskiego
Wszystko pod hasłem wolności i walki z komunizmem Ton nadają specjaliści od „raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”. Budują po prostu „patriotyczną” kulturę polską. Poddają się temu ludzie – wydawało by się – na poziomie. Bardzo przeszkadzają im rzekome pomniki komunizmu, a wcale im nie przeszkadza to, że Paderewski gdzieś zniknął.

Jeszcze w moich młodych latach nazwisko to było było zauważalne, mimo celowego unikania go przez komunę, z która wtedy nikt nie walczył, prócz tzw. dysydentów, czyli nierozumiejących, że droga ku komunizmowi jest świetlista. Mimo istnienia Pomnika Wdzięczności Żołnierzom Armii Radzieckiej na rondzie Waszyngtona do lat 1950, a więc gdy budowano pomnik (1945), nazwa Park Paderewskiego znajdowała się na planach Warszawy. Były też ulice Paderewskiego. W Rembertowie uchowała się taka do dziś, jeszcze z czasów gdy to było osobne miasteczko i to mimo wpływów wojskowych. Tak jak zresztą na Grochowie nie Pradze Pd. Zachowały się nazwy rondo i aleja Waszyngtona, al. Stanów Zjednoczonych czy Ostrobramska.

Nazwa Park Paderewskiego się nie uchowała z POWODU KOMUNY (w 1950 latach było jak przed wojną) i wszyscy lekceważą ten fakt. Co prawda dolepiono do starej nazwy imię Paderewskiego, ale kto o tym wie? Za to ludzie i władze zajmują się pomnikiem kilku żołnierzy, którzy sami byli w opresji komunistycznej. Wystarczy obejrzeć kilka filmów historycznych o tym. Naprawdę są dostępne! Jeszcze nie ma cenzury w tym miejscu. Ale na czerwoną zarazę czekaliśmy!

 Mały Paderewski i pomnik radziecki

Fot. Rafał Wodzicki: Rondo Waszyngtona - Popiersie Paderewskiego z pomnikiem radzieckim na osi parku w tle. Na środku głównej alei. Paderewski zauważany  jest tylko w chwili rocznicy urodzin itp.

Czy to jest zgodne z chrześcijaństwem, którym obecnie się powiewa państwowo? Jak z tym szacunkiem dla śmierci, a także dla kultury ogólnej? Awanturnicy mają dyktować co się ma dziać w dziedzinie kulturalnej? Żarty jakieś. Fakt, że na pomniku były sierp i młot, czyli symbole totalitaryzmu i manipulacji, niemniej zostały już zniszczone przez – pożal się Boże – patriotów wspieranych przez rząd.

A może komunizm propagują napisy na pomniku? Jakież one są? Zacytuję za Wikipedią: WIECZNA CHWAŁA BOHATEROM ARMII CZERWONEJ POLEGŁYM W WALKACH O WYZWOLENIE STOLICY POLSKI WARSZAWY. To samo napisano po rosyjsku. Jest tam też sentymentalny wiersz Tadeusza Kubiaka (fakt, że w tamtych czasach zaplątał się nieco):

ZIEMIO, Z KTÓREJ NIE WRÓCĘ,

ZIEMIO, NA KTÓREJ POLEGŁEM,

WITAJ I ŻEGNAJ MIASTO,

TO ZA KAMIEŃ Z TWYCH BRUKÓW, ZA CEGŁĘ...

ZA TO BY WIŚLE WOŁGA,

A WISŁA WOŁDZE ODDAŁA

OSTATNIĄ KROPLĘ SWEJ WODY

JAK JA TOBIE KREW MEGO CIAŁA.

Szkodzi ten wiersz komuś? Jasne, że z tą śmiercią za każdy kamień było inaczej, bo przecież to było w czasie powstania. Wtedy, gdy Niemcy wysadzili mosty i po wstrzymaniu marszu czerwonej zarazy na Warszawę, żeby powstańcom nie pomagać. Jest to pretekst do uzupełnienie i tego pomnika chwili. Budowano go gdy Warszawie potrzebne były ważniejsze rzeczy, na zasadach podobnych jak dziś się stawia pomniki Lecha Kaczyńskiego, przy okazji fałszując jego myśl, życiorys, a nawet wygląd! Robią to zresztą ci sami, co atakują „komunistyczne pomniki”. Wiadomo, że dla jednych było to wyzwolenie od Niemców, a dla innych kolejna tragedia...Ale czy to dotyczyło pojedynczych żołnierzy?

Jasne, że są takie i trzeba się z nimi rozliczyć, ale wiele z nich może być pretekstem do pokazania kolejnym pokoleniom jak to wtedy było. Mogą być też zmodyfikowane. Np. przez usunięcie symboli typu sierp i młot, ale także przez modyfikację napisów i dodanie nowych, informujących o okolicznościach powstania. Tanie bohaterstwo „antykomunistyczne” po prostu rozśmiesza naiwnym promowaniem myśli Stalina. Bo przecież to on chciał, żeby tak zniewolić nasz naród. A wypada okazać wielkoduszność wobec tych co polegli, nawet jeśli byli czerwoną zarazą. Czekali na nich...

 Ratusz twierdzi, że Paderewski gdzieś się plącze.

Fot. Rafał Wodzicki: Rondo Waszyngtona – przejście podziemne. Wbrew kłamstwom władz Warszawy (opublikowałem) nikt nie używa nazwy Park Paderewskiego. Tu widać nowe drogowskazy! Chodzi tylko o to, żebym, jak w innych sprawach się odwalił, jako niepotrzebna kadra europejska.

Prawdziwym problemem tego pomnika jest też to, że niszczy kompozycję parku, ustawiony w 1968 r. na osi głównej alei. Prawdziwym problemem tego parku jest to, że władze nie rozumieją, że nazwa Park Paderewskiego musi być przywrócona. Ona nie jest tożsama z tym co jest teraz. Naprawdę z zażenowanie czytam kolejne pisma, gdzie jedynym zmartwieniem jest spławienie mnie i zachowanie status quo. Dopiero ustawa o dekomunizacji coś tam powoduje. Nie zawiera ona jednak zjawisk wywołanych przez bajzel myślowy i niechlujstwo w tamtym okresie.

Na temat Berlinga nie będę się wypowiadał. To zupełnie inna historia.

Słowo dysydent pochodzi jeszcze z czasów dawnych, gdy oznaczała innowiercę (łac. dissidens – niezgadzający się od dissideo – nie zgadzać się, sprzeciwiać się, różnić się w zdaniu, żyć w niezgodzie). Czuję się jak dysydent, bo przecież różni mają pretensje do mnie, bo nie głupieję wg wskazań lub milczenia.

RAFAŁ WODZICKI

 

 



czwartek, 06 lipca 2017, aph521

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: RJW, *.adsl.inetia.pl
2018/08/16 21:43:49
Park Paderewskiego stracił imię najprawdopodobniej w 1951 roku. Tak wychodzi z analizy planów miasta.
-
Gość: RJW, *.adsl.inetia.pl
2018/10/26 10:17:12
Zdekomunizowano pomnik radziecki, o którym mowa, a nazwy Park Paderewskiego zniszczonej przez komunę - nie przywrócono. W Google dalej jest Skaryszak im. Ignacego Jana. Miast Wolności twierdzi, że nic się nie stało; przewróciło się - niech leży.
(C) Wszystkie prawa zastrzeżone. Katalog-blogow.pl