Blog > Komentarze do wpisu
Most śliwicki (na trasie Krasińskiego-Budowlana) wykończony?
Chcemy czegośtam zamiast czegośtam gdzieśtam. Nie dla mostu i trasy mostu śliwickiego, zwanego Krasińskiego, bo nie ma żadnej nazwy. Tego typu hasła porażają ogólnikowością i bezzwiązkowością. Sugerują, że ktoś coś wie lepiej. Jasne, że w eksploatacji i jej projektowaniu zawsze jest coś za coś, niemniej nie można tego załatwiać za pomocą tego typu haseł. W zeszłym roku odbyła się walka o być albo nie być mostu śliwickiego zwanego niesłusznie odulicznie Krasińskiego. Piszę o tym dopiero teraz, bo spraw było bez liku dużo ważniejszych, a nadto lepiej można spojrzeć z boku. Most ten nas interesuje jak najbardziej na całym prawobrzeżu. Jak zwykle jednak rozważa się go jedynie na linii przebiegu trasy mostowej, czyli Żoliborz-Śliwice-Targówek. Śliwice są tu na samym skraju naszego obszaru zainteresowania. Obecnie są one enklawą wśród zabudowy przemysłowej, przyklejoną do ul. Jagiellońskiej. Przeciętny człowiek nie widzi tego jak to wszystko będzie wyglądało po zbudowaniu trasy (oczywiście nie szybkiego ruchu).

 

Tymczasem, jak to już pisałem trasa ta, od lat 1930 na planie miasta, będzie miała duże znaczenie w strukturze miasta po prostu umożliwiając ruch miejski w sposób eliminujący działanie barier rzeki i kolei. Zdumienie wręcz budzi nie zauważanie tego problemu przez działaczy żoliborskich, którzy twierdzą, że chcą dobra całej Warszawy. Po prostu chcą zablokowania tej inwestycji w ogóle. Nie tylko opóźnienia, co wywalczyli tryumfalnie ogłaszając. Jest to działanie porażające, tym bardziej, że zawinięte w sreberko troskliwości.

Wbrew pozorom trasa mostu nie dotyczy wymienionej osi. Argumentacja, że są niedaleko dwa mosty może być uznana za żart i to czarny. Miasto leżące nad szeroką rzeką i mające wielkie tereny kolejowe, a także obszary takie jak wielki cmentarz, musi dbać o to, by fakt ten nie wpływał negatywnie na jego strukturę. To, że w latach trzydziestych przewidziano potrzebę mostu tutaj i dostosowano do tej myśli przebieg ulicy Krasińskiego nawiązujący do północnego skraju cmentarza bródnowskiego pokazuje, że projektowanie wtedy stało na wysokim poziomie. Podobnie zresztą zaprojektowano, jeszcze za cara, Park.Paderewskiego (Skaryszewski) na zupełnym bezludziu. Gdy było tylko pastwisko, a Trzeci Most (Poniatowskiego) budowano dopiero. Wtedy wyznaczono linię przyszłej alei Waszyngtona. Zbudowano ją dopiero po trzydziestu latach. Wtedy pomyślano, że jest potrzebne takie przedłużenie al. Jerozolimskich, które już król zaprojektował szerokości 40 m... To miała być długo główna trasa drogowa. Nic na południe od niej nie było projektowane, prócz lokalnych mostów na lotnisko i obwodnicy kolejowej.

Gdy projektowano trasę mostu śliwickiego był tam jedynie wielki cmentarz bródnowski, a Żoliborz dopiero się budował. Nawiązano więc do tego muru cmentarza, żeby stworzyć w przyszłości spójną sieć ulic. Nie było wtedy na prawym brzegu wiele więcej niż kolej i cmentarz. Dzisiejsi żoliborzanie chcą po prostu wykorzystać to, że przez lata nie było okazji do tej inwestycji przez tyle lat i że coś tam im się wydaje. Z jednej strony trzeba by się cieszyć, że powstała społeczna inicjatywa, ale z drugiej widać, że na drugim brzegu jest z tym gorzej, a ze współpracą to już wcale. Jak zwykle nie widzi się kontekstu innego, bo przecież most ten ma pewien związek z budową obwodnicy Pragi, z której wpychanie całego ruchu na most Gdański nie byłoby słuszne.

Wielokrotnie pisałem o tym, że trasa ta jest ważna jako punkt przesiadkowy na tramwaj i autobus na stacji ciągle nazywającej się ciągle (pamiątka po Kolei Nadwiślańskiej za cara) Praga. Tu dowiedziałem się, że wpadła na to jakaś działaczka (wiem, że zapewne przeczytała u mnie, a dziennikarze tak pisują). Znaczy, że temat żyje i wiem, że w projekcie już to przewidziano. Nazwa musi być zmieniona wcześniej, żeby zaistniała już w projekcie. Najlepiej – na potrzeby kolei aglomeracyjnej - nazwa powinna się łączyć z miejscem. Na przykład Warszawa Oliwska (pobliska ulica), co pasowałoby jako nazwa całego węzła. Trzeba to uzgodnić z nazwami przystanków komunikacji ulicznej (Stacja Oliwska chyba by pasowała na wszystkich kierunkach. Ul. Oliwska jest dość krótka i nazwa określa miejsce węzła komunikacyjnego. Oczywiście chodzi tylko o przystanek kolei aglomeracyjnej. Stacja towarowa może sobie się nazywać Praga dla tradycji..

Powracając do tematu głównego: dziwić mogą informacje o tryumfalistycznych zachowaniach działaczy żoliborskich, którzy też chcą się posunąć do wymuszania usunięcia projektu z perspektywy finansowej. Most przecież musi być i żadne bajki o tym, że żoliborzanie martwią się o most na południu (kuligowski). Głupiej nazwy projektowej nie wpisuję celowo: powinien on mieć dawno swoją zaprojektowaną.

Łączenie sprawy mostu z metrem, które ma je podobno zastąpić to jest zwykła manipulacja, pozorująca jakąś wiedzę na tematy systemów. Naprawdę nie da się ukryć tego, że chodzi głównie o ukręcenie sprawy mostu i dorobienie do tego ideologii. Hasła typuTo doskonała wiadomość dla Żoliborza i całej Warszawy. Wszyscy możemy być dumni!” czy „Żoliborz wygrywa - zyskuje Warszawa” to pic na wodę. Albo twierdzenie, że jeśli z badań wśród ludzi wyszło, że most śliwicki był na szarym końcu z 3% wskazań to już naprawdę zabawa! Przecież wielu ludzi nie może sobie wyobrazić efektywności tego mostu.

Nie dla mostu

Fot. Rafał Wodzicki: transparent w oknie mieszkania przy ul. Krasińskiego na Żoliborzu.

Badania te to Barometr Warszawski, który „realizowany jest na losowej, reprezentatywnej próbie mieszkańców stolicy. Ankieterzy przeprowadzają bezpośrednie wywiady (face-to-face) w domu respondenta, przy wykorzystaniu technik: PAPI (Pen And Paper Interview) w latach 2003-2009 oraz CAPI (Computer Assisted Personal Interview) od 2010 r. Każdy z pomiarów realizowany jest na próbie 1100 mieszkańców Warszawy w wieku 15 lat i więcej. Maksymalny statystyczny błąd pomiaru dla tej wielkości próby wynosi +/- 3%.” Nie jest to bynajmniej badanie pozwalające uzasadnianie inwestycji, których naprawdę ludzie z ulicy nie rozumieją. Naprawdę czuję niesmak, że dzieją się takie rzeczy. Dość pisze o tym na niniejszym blogu. Za to ważne sprawy są ignorowane, bo odpowiednia grupa nie zaatakowała Ratusza. Tak jak ci z Żoliborza wolą oni też skrobać swoją marchewkę wg widzimisię. I trudno jest z kimkolwiek poważnie rozmawiać nie mając za sobą odpowiedniej grupy nacisku, choć będąc jednak ekspertem (to mało kogo interesuje).

Dla uzupełnienia przytaczam tu mój poprzedni tekst na temat mostu śliwickiego, żeby było wiadomo o co chodzi:

http://progressforpoland.com/manipulowanie-mostami/

RAFAŁ WODZICKI, ekspert eksploatacji



 





środa, 01 lutego 2017, aph521

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: tomasz.s.w., *.centertel.pl
2017/02/02 08:56:45
Zablokowanie budowy mostu na przedłużeniu ul. Krasińskiego to owszem - sukces. Sukces głupoty, bezmyślności i egoizmu krzykaczy z żoliborskiego stowarzyszenia. W mieście rozciętym przez rzekę i tory kolejowe niezbędna jest możliwość jak najczęstszego przekraczania tych barier, jeżeli traktujemy miasto jako spójny organizm. Takiego myślenia u nas jednak brakuje. Szkoda, że jedynie społecznicy z Bródna i z Targówka zaangażowali się w tej sprawie w sensie pozytywnym. Kolejny raz głośniejsza grupa zdecydowała, a nie ta, która ma rację. Najpierw domagali się odroczenia budowy mostu do wybudowania mostu Północnego i remontu mostu Grota-Roweckiego, żeby przez Krasińskiego nie poszedł cały ruch. Miasto ustąpiło. Po zrealizowaniu obu inwestycji, protestowali nadal bez żadnych logicznych argumentów - nie, bo nie i koniec. Szkoda.
-
Gość: RJW, *.adsl.inetia.pl
2017/02/02 16:04:36
Nic dodać - nic ująć. Cały czas podkreślam, że widać, że ul. Krasińskiego ma przebieg taki, żeby ten most mógł powstać.
-
Gość: tomasz.s.w., *.centertel.pl
2017/02/03 10:25:49
To prawda. Ale nie tylko ul. Krasińskiego została zaprojektowana tak, a nie inaczej z myślą o tym, że stanie się elementem trasy mostowej. Rezerwę pod tę trasę zachowano także na Bródnie wzdłuż cmentarza. Projektanci blokowiska na Bródnie właśnie w tym celu zostawili tak szeroki pas bez zabudowy między cmentarnym murem, a najbliższymi blokami: żeby zmieściła się i ulica i linia tramwajowa. Zresztą zapowiadana od dekad ulica Nowo-Trocka też miała stanowić element tej trasy i dalej jako Nowo-Rzeczna przez Targówek Fabryczny docierać do Utraty (tej prawdziwej, nie wg MSI) i do przedłużonej Wiatracznej. Z tego planu zrealizowano: przed wojną - ul. Krasińskiego na Żoliborzu, po wojnie: kawałek linii tramwajowej (od Odrowąża do Rembielinskiej) na Bródnie, jednopasmową ul. Budowlaną (przechrzczoną bez sensu na Matki Teresy z Kalkuty) do św. Wincentego (przez całe dziesięciolecia w jej rezerwie były ogródki działkowe) oraz fragment Nowo-Rzecznej (od Radzymińskiej z wiaduktem nad torami do prawdziwej Utraty). I gdy wreszcie pojawiła się szansa na połączenie tych kawałków trasy powstałych w różnym czasie, na przestrzeni bez mała 80 lat, grupka krzykaczy całą koncepcję zablokowała.
-
2017/02/04 08:55:52
My to widzimy, ale w publicznych dyskusjach tak głębokie analizy się nie pojawiają. Ważniejsze są fakty medialne. A to przecież kosztuje i kosztować będzie, jeśli źle się konstruuje system. Tego przeciętni ludzie nie widzą i wszystko oglądają przez pryzmat tego gdzie mieszkają.
-
Gość: taki jeden, *.dynamic.chello.pl
2017/03/10 21:16:06
Jeden z komentujących napisał ważne zdanie... "Jeśli traktujemy miasto jako spójny organizm"...

Dla mieszkańców praskiej strony - tak jest... a drugiej?
(C) Wszystkie prawa zastrzeżone. Katalog-blogow.pl