Blog > Komentarze do wpisu
Demagogia tramwajowa - demonstracje k. Chicago's pizza
W ostatnią niedzielę odbyły się w al. Waszyngtona, w rejonie przystanku Park Skaryszewski dwie demonstracje – przeciw i za tramwajem „na Gocław”. Na rogu ulic zebrał się spory tłumek z różnymi kolorowymi transparencikami i mikrofonem. Druga demonstracja była widoczna z daleka w rejonie wyjścia chodnika biegnącego wzdłuż Kanału. Miała jeden transparent o treści „Tramwaj musi pojechać” i głośnik ręczny. Gdy się pojawili poszedł pomruk: idą ci od Wieremiejczyka. Cieszę się, że mogłem widzieć na własne oczy co tam się działo. Żadna relacja nie oddała rzeczywistości. Po raz kolejny widziałem jak to tworzy się problemy pozorując jakieś fachowe działania. Także jak się szkaluje ludzi i manipuluje, żeby było „co trzeba”.

 

Kto chce – może przeczytać, co na temat tramwaju na Gocław napisałem. Szczególnie na końcu podaję link analizy porównawczej, której nigdy nie zrobiło miasto, ani inni projektanci, choć to podstawa przy konstruowaniu systemu transportowego. Można mieć wrażenie, że wręcz tego unikali, pisząc do mnie androny o tym, że jest wszystko dobrze i żebym się zamknął. Nie jest dobrze jeśli serio mówi się, że przyczyną wyznaczenia trasy przez działki jest to, że na Międzynarodowej brakuje miejsc parkingowych i tego typu demonstracje mają miejsce.

Redaktor Jarosław Osowski, który chce uchodzić za znawcę komunikacji miejskiej opublikował dziś w Gazecie Stołecznej artykuł o zdumiewającym tytule: Tramwaj na Gocław zwany demagogią [KOMETARZ OSOWSKIEGO]. Jako dziennikarz, działacz dzielnicowy i ekspert jestem zbulwersowany tego typu określeniami u dziennikarza , który chce uchodzić za eksperta. Rozumiem, że to. co piszę to też demagogia. Co prawda ostatnio pisał o mojej pracy nad uporządkowaniem systemu nazewniczego i debacie o tym w Muzeum Pragi oraz przejął środkowy odcinek mojego projektu III linii metra (Kępa Gocławska>Trasa Łazienkowska>Dworzec Centralny-stacja Środmieście>Rondo ONZ) krytykując stację Stadion Narodowy, ale widać nie zrozumiał, że nie można każdego systemu traktować jak czegoś osobnego w mieście. O analizach moich, opublikowanych na blogach po prostu ani on, ani nikt inny nie napisał. Dziwnie to komponuje się z zachowaniami ratusza i burmistrza Kucharskiego oraz innych niekompetentnych osób.

 Waszyngtona/Międzynarodowa

Fot. Rafał Wodzicki: Demonstracja „przeciw” - na rogu Waszyngtona i Międzynarodowej.

Ludzie demonstrujący „przeciw” mieli na transparentach i w przemowach hasła różne (ja wypowiedziałem się bezhasłowo), co jest pewną próbą spojrzenia wielowątkowego. Podnosili argumenty przyrodnicze, hałasowe, bezpieczeństwa itp. Jak powiedziałem – eksploatacja czegokolwiek jest eksploatacją środowiska i trzeba o to zadbać już w czasie projektowania.

Red. Osowski zbył to tak: Mógłbym jeszcze zrozumieć żale działkowców, których ogródki trzeba będzie wywłaszczyć pod tory tramwajowe i zapowiedzianą promenadę pieszo-rowerową. Oni wszakże dostaną działki zamienne. Jednak ostatni protest przeciw inwestycji przekroczył wszelkie granice demagogii. Na transparentach widniały hasła: „Tram-wał na Gocław” i „Ratujmy jedne z ostatnich zielonych płuc Warszawy” z sugestią, że najpierw tramwaje, a po nich deweloperzy. A przecież ogródki są chronione zapisami w studium rozwoju miasta jako teren zieleni i nie można ich zlikwidować, nawet jeśli wciąż brakuje szczegółowego planu zagospodarowania.

I dalej próbował ośmieszyć demonstrantów: Przeciwnicy linii tramwajowej na Gocław postanowili policzyć się na ulicy. W tym celu kilka dni wcześniej zaśmiecili skrzynki pocztowe na Saskiej Kępie ulotkami, po czym wynieśli swoje demagogiczne hasła na skrzyżowanie al. Waszyngtona z ul. Międzynarodową.

Jest to oczywista manipulacja, bo akurat plan zagospodarowania niewiele ma tu do rzeczy: możliwe trasy są trzy i trzeba było pisać o tym (przypominam o linku poniżej), a nie teraz włączać Gazetę do tych walk z efektem złego projektowania. Istotnie przeciwnicy tramwaju chwytają się dość niejasnych chwytów, czym osłabiają swój przekaz. Hałas, (niezbyt) wysokie napięcie czy ptaki nie mają tu wiele do rzeczy. Projekt należy postrzegać jako pewną konieczność w mieście. W eksploatacji zawsze chodzi o jej jakość. Wymaga ona działania techniczno-ekonomicznego godzącego wszystkie racje. Nie można po prostu mówić nie bo nie albo tak bo tak. Wszystko musi wynikać z procedur i analiz.

Demonstracja znad Kanału posługiwała się zupełnie prymitywnym hasłem, że tramwaj musi pojechać (bo oni tak chcą). Z samego tego sposobu wypowiedzi można ją pominąć. Przedstawiciele tego nurtu manipulują czym się da, próbując ograniczyć problem do tego, że tramwaj musi pojechać, bo na Gocławiu mieszka 60 000 mieszkańców (wiadomo, że mieszka) i jest to rozwój (czemu ma być idiotyczny?), czemu „ci idioci” się przeciwstawiają (na tym polega demokracja).

 Waszyngtona/Kanał Wystawowy

Fot. Rafał Wodzicki: Demonstracja „za” - przy Kanale Wystawowym. Niektórzy nazywają go kanałkiem nie mają pojęcia jaką ma wartość dla dzielnicy.

Władze miasta po prostu nie mają odpowiednio kompetentnych ludzi odpornych na naciski polityczne i inne. Próbuje się po prostu przepchnąć, jako kolejny sukces coś co da się najłatwiej i najtaniej. Są to działania absurdalne, które ignorują to, że eksploatowany obiekt czy system musi być rozliczany w czasie. To co się zrobi byle jak będzie się mściło przez wiele lat. Wszystko to burmistrz Kucharski i nie tylko powinni wiedzieć jako kierownicy eksploatacji wyższego szczebla. Niestety: kierownicy eksploatacji o ograniczonych kompetencjach starają się obniżyć poziom do swojego. Nie tylko nie potrzebują fachowców takich jak ja (nie szukają takich współpracowników, bo im przeszkadzają), ale też starają się robić uniki, żeby ich zbywać czymkolwiek, albo milczeniem.

Szczytem wszystkiego jest tłumaczenie wybitnym fachowcom jak zrobić źle, bo im się wydaje, że tak jest dobrze. Nie umieją ocenić projektów. Starają się wymusić posłuszeństwo wręcz. A przecież taki burmistrz powinien być zadowolony, że ma w dzielnicy specjalistę, który mu za darmo daje ważne informacje. A tu – udaje, że mnie nie ma, czym się nie różni od wielu innych środowisk, które chcą manipulować na swoje sposoby. Z tego wynika przypadkowość i bezpłodność działań.

 Burmistrz na tle Chicago's pizza

Fot. Rafał Wodzicki: Burmistrz Kucharski przemawia (demonstracja przeciw) jak to chce rozmawiać, po czym uciekł przede mną, który mu przypominał lekceważenie analiz.

Warto tu przypomnieć, że to m. in. ja przeciwdziałałem prowadzeniu tędy trasy Tysiąclecia i wpieraniu przez jednego z ekspertów, że „już przed wojną Starzyński planował tędy obwodnicę”. M. in. twierdził on, że obwodnica przez trasę Łazienkowską to „prawą ręką przez lewe ucho”. Jak się okazuje ta moja też praca (jak wiele innych) jest wykorzystywana do przepychania tramwaju, bo niby nikomu nie przeszkadza. Jak widać przeszkadza i to z całkiem konkretnych powodów. Każdy przebieg komuś przeszkadza i trzeba minimalizować szkody po prostu.

Zacytujmy Redaktora: W „Telewizyjnym Kurierze Warszawskim” ukazała się kolejna z serii jednostronnych relacji. Reporter Marcin Włodarski odpytuje w niej głównie przeciwników inwestycji i radnych PiS. Głos burmistrza Pragi-Południe Tomasza Kucharskiego z PO, który próbował przekonywać mieszkańców Saskiej Kępy, że z powodu nowej trasy tramwajowej nie stanie im się krzywda i że sami będą z niej korzystali, został zagłuszony. Tak się składa, że inny dzielnicowy, radny PiS Dariusz Lasocki, jest szefem rady nadzorczej publicznej telewizji.

To zawsze jest dramat eksploatacyjny: niedostatecznie kompetentni kierownicy usiłują obniżyć poziom do swojego. Pouczają najlepszych jak należy robić źle. Starają się też blokować i tak jak widać wątłe mechanizmy współpracy – niezbędnej w podnoszeniu jakości. Ciągle pomija się np. konieczność wyprowadzenia Bora-Komorowskiego na trasę Łazienkowską, ale także na Zwycięzców, by usprawnić ruch autobusów. Pomija się też konieczność prowadzenia tramwaju na Bródno, a nie tylko do Waszyngtona. Przerażająca niesystemowość, która komplikuje wszystko. Tramwaje prąc do realizacji swojego rynku lekceważą sprawy ogólnomiejskie. Chcą np. zamknąć usta rodzynkiem z mojego tekstu o parku liniowym – wzdłuż tramwaju, a nie zamiast, jak pisałem. Tramwaj nie jest zamiast metra, ani odwrotnie, ale musi to być jeden system, więc i mostem nie wszystko jedno co pojedzie.

Moja analiza trzech możliwych przebiegów linii tramwajowej jest tutaj (nie będę od nowa o tym pisał):

http://grochowniepragapd.blox.pl/2014/03/Analiza-porownawcza-trzech-dopuszczalnych.html

RAFAŁ WODZICKI, ekspert eksploatacji, transportowiec, publicysta.

środa, 25 stycznia 2017, aph521

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: RJW, *.adsl.inetia.pl
2017/01/26 11:11:07
Zadziwia mnie to, że nadal nikt nie zamierza poważnie dyskutować o tym co się dzieje wokół tramwaju. Wygląda, że nic ważnego nigdy nie napisałem....
-
Gość: tomasz.s.w., *.centertel.pl
2017/01/29 03:53:59
Panie Rafale, napiszę moje zdanie w tej kwestii, chociaż pewnie się narażę;-) Otóż: w obowiązującym MPZP Saskiej Kępy rezerwa pod tramwaj od przedwojnia do chwili obecnej NADAL istnieje wzdłuż ulicy Saskiej. Zapewne jednak miasto zdawało sobie sprawę, że opór wobec linii w tym przebiegu (pomimo rezerwy istniejącej w planie zagospodarowania, który jest dostępny na stronie miasta i który obowiązuje) będzie jeszcze większy. Plan tramwaju przez Międzynarodową pokrzyżowali z kolei zwolennicy teorii, że miejska ulica ma służyć nie komunikacji miejskiej, ale jako parking dla ich prywatnych samochodów. I trzecia kwestia, której wyciągać naprawdę nie zamierzałem. Inicjatorka protestów - pani Terlecka robiącą hucpę a to pod kościołem na Nobla, a to na ulicach nie jest dla mnie jakimś autorytetem - wprost przeciwnie. Nie kojarzę jej (chociaż jest radną od niepamiętnych czasów) z żadnej pozytywnej inicjatywy na rzecz transportu zbiorowego w dzielnicy. Ta pani jest przeciw wszystkiemu, ponieważ jest z PiS-u, czyli w Warszawie - z partii opozycyjnej. Gdyby to nieżyjący Lech K. za swojej prezydentury w Warszawie chciał budować tramwaj przez działki zapewne by mu przyklasnęła (tyle, że on NIC w Warszawie nie zbudował poza Muzeum Powstania podczas swojej prezydentury). Może to było jakieś wyjście - nikomu się nie naraził. Nie mniej jednak ta sama pani broniąc działek wzdłuż kanału i wcześniej protestując przeciwko budowie Trasy Tysiąclecia, domagała się jednocześnie budowy obwodnicy przez Wiatraczna, Zabraniecką i jej przedłużenie do ronda Żaba. To przedłużenie powstałoby przez.. (wystarczy zerknąć na mapę) ... ogródki działkowe. Tyle, że na Targówku. Dlatego zgodzę się z argumentacją red. Osowskiego, że ta pani uprawia demagogię. Zresztą mogę się wybrać na jej dyżur i to jej wprost powiedzieć - nie zależy mi na niczyich względach, ponieważ nie mam w tym żadnego interesu.
-
Gość: tomasz.s.w., *.centertel.pl
2017/01/30 23:53:11
Panie Rafale, dokładnie przeczytałem Pańskie wypowiedzi na ten temat. Jednak - skoro Pan pisze o proteście wobec tramwaju organizowanym przez radną Terlecka z PiS-u, odnoszę się do niego. Jest on demagogiczny. Z wielu powodów. Po pierwsze: owa radna popiera metro na Gocław w absurdalnym przebiegu, który Pan też wielokrotnie słusznie krytykował (wszelkie analizy wykazały zresztą jego nierentownosc, co wyklucza dofinansiwanie z UE, a miasto ze środków własnych budowałoby tę linię w nieskonczonosc), po drugie: owa radna broni drzewek owocowych na trasie projektowanego tramwaju, podczas gdy jej partia przeforsowala ustawę, dzięki której można wyciąć każde drzewo bez pozwolenia (efektem tej ustawy jest głośne w mediach wycięcie 100-letniego dębu na prywatnej posesji w Sadulu - dzielnica Wawer), po trzecie: owa radna broni działek wzdłuż Kanału Wystawowego, popierając jednocześnie praska obwodnicę przez ogródki działkowe na Targówku i tak można wymieniać w nieskonczonosc powody, dla których red. Osowski (z którym też nie we wszystkim się zgadzam) ma w przypadku tego protestu rację. Poza tym - ostatnią linię tramwajową w naszej dzielnicy wybudowano w latach 40-tych wzdłuż al. Waszyngtona. Czy nic się od tego czasu nie zmieniło? Czy nie powstały ogromne osiedla na Ostrobramskiej i na GGocławiu odcięte od dostępu do ekologicznej komunikacji szynowej? Koncepcję tramwaju wzdłuż Kinowej popieram, ale dalej Ostrobramska w kierunku Gocławka i Wawra. Natomiast na Gocław - albo wzdłuż Saskiej (zgodnie z obowiazujacym MPZP Saskiej Kępy albo wzdłuż kanału. Na Gocław przez Kinową jest ze Śródmieścia po prostu naokoło, podobnie jak metrem przez dworzec Wschodni. Pozdrawiam, TSW
-
Gość: tomasz.s.w., *.centertel.pl
2017/01/31 00:58:30
Dodam coś jeszcze ad meritum pomijając demagogię pani Terleckiej (radnej z PiS-u) i służalczość red. Włodarskiego z TVP Warszawa wobec przełożonego (radnego PiS-u - pana Lasockiego). Owszem, przydatne by było połączenie Gocławia z Bródnem. Według Pana koncepcji byłoby ono nawet lepsze, niż preferowane przez Tramwaje Warszawskie (Bora-Komorowskiego - Kanał Wystawowy - al. Waszyngtona - al. Zieleniecka - Targowa - 11 Listopada - Odrowąża). Tyle, że to nie połączenie z Bródnem jest dla Gocławia priorytetowe, ale ze Śródmieściem. Obecnie Gocław ze Śródmieściem łączą 4 linie autobusowe: 111, 117, 411 i 507, z czego 3 przebiegają mostem Poniatowskiego, jak projektowany tramwaj. Gocławia i Bródna nie łączy zaś żadna linia autobusowa (jeździło przed laty okresowe 416 skasowane z powodu braku frekwencji). Świadczy to o tym, że przebieg linii tramwajowej na Gocław powinien uwzględniać główny kierunek ruchu pasażerskiego i realizować go najkrótszą możliwą trasą. Z tego punktu widzenia tramwaj ze Śródmieścia na Gocław przez Kinową nie jest optymalnym rozwiązaniem, zaś przez Mokotów i Siekierki nowym mostem na Wiśle (czego niektórzy się domagają) - wręcz absurdalnym.
-
2017/01/31 06:03:08
Dziękuję za te uwagi. Tak to jest właśnie. Generalnie opowiada się o analizie wieloelementowej, a potem okazuje się, że dotyczy ona tylko kawałka rzeczywistości. Przebieg przez Saską nie ma sensu, bo nie ma dalszego ciągu. Przebieg przez Kinową ma podobną długość i wiele innych zalet. Należy pamiętać, że w eksploatacji zawsze jest coś za coś i nie można kombinować ad hoc.
Oczywiście obwodnica jest najwyższą koniecznością i tamtejsze działki muszą ustąpić.
Tak więc przede wszystkim nie można pracować metodą każdy sobie rzepkę skrobie, a jak nie to cię.... Skutki, jak widać są opłakane.
-
2017/01/31 06:27:07
Radna Terlecka też udaje, że mnie nie ma. Dlatego też stosowane są hasła upraszczające sprawę. Na co zwracam uwagę cały czas.
-
Gość: tomasz.s.w., *.centertel.pl
2017/01/31 12:58:43
Panie Rafale, nie jest aż tak źle, że "każdy sobie...". Zgadzamy się w fundamentalnej kwestii, której radna Terlecka nie chce zauważyć - metro na Gocław rozpoczynające się na stacji Stadion Narodowy (konieczność przesiadki z linii jadącej na Targówek i Bródno) i dalej przez Dw. Wschodni, Kamionek i Grochów na Gocław nie ma sensu. Wszak metro to najdroższe rozwiązanie komunikacyjne. Jeżeli je realizować - to w uzasadnionych przypadkach, gdyż płacimy za nie wszyscy - jako podatnicy. A ten ogryzek metra na Gocław byłby wyrzuceniem w błoto naszych pieniędzy. Podobnie demagogia związana z tramwajem na Gocław ze Śródmieścia przez Mokotów i Siekierki i nowy most - koszty niewspółmierne do efektu. Czy ktoś myślący wsiadłby do tramwaju na Marszałkowskiej, żeby przez: Marszałkowską, Puławską, Spacerowa, Gagarina, Siekierki dojechać na Gocław? Trwałoby to 3-krotnie dłużej niż 111, 117, czy 507 przez most Poniatowskiego. Owszem, błędem jest brak tramwaju na Trasie Siekierkowskiej lub w jej okolicy (skoro inwestycja za taką kasę jak TS służy niemalże wyłącznie samochodom) przydałby się w okolicy most pieszo-rowerowo-tramwajowy. Stanowiłby on doskonałe połączenie z południową częścią miasta po lewej stronie Wisły. Ale na litość - nie ze Śródmieściem. Nie zapominajmy także, że osiedle Ostrobramska i liczne centra handlowe w okolicy miałyby dostęp do tramwaju, gdyby nie oszczędności i termin oddania Trasy Łazienkowskiej (22 lipca). Pierwotny projekt zakładał tramwaj przez Trasę Łazienkowską.
(C) Wszystkie prawa zastrzeżone. Katalog-blogow.pl