Blog > Komentarze do wpisu
Trasa Tysiąclecia Starzyńskiego. (2)
W stronę Pragi ciąg ulic miał biec po trasie ul. Bliskiej, pod albo nad Dworcem Wschodnim, który wtedy był rozlany na całą szerokość dzisiejszej ulicy Kijowskiej, na tyłach dzisiejszego bloku o adresie Al. Tysiąclecia, zbieg ulic Radzymińskiej i Kawęczyńskiej, przez tereny dworca Wileńskiego, czynszową i Kowelską do 11 Listopada. I to już koniec. Tego typu ciąg ulic był wtedy oczywisty. Był też zaledwie naszkicowany. Jak widać nie mógł być on częścią żadnej obwodnicy. Nie planowano wtedy likwidacji lotniska Gocław za parę lat, tylko jego rozbudowę, nawet jako komunikacyjnego podobno. Samo to pokazuje, że cały ten rejon był traktowany jako przedmieście, które to słowo pojawia się często we wspomnieniach.

Nie planowano żadnej ulicy po śladzie dzisiejszej ulicy Starzyńskiego. Tamtędy m. in. Niemcy zbudowali łącznicę między kolejami wąskotorowymi: radzymińską i jabłonowską.

Na osi Al. Stanów Zjednoczonych rzeczywiście zaprojektowano most – mniej więc w miejscu obecnego mostu Łazienkowskiego. Miał on schodzić do poziomu alei w okolicach ulicy Paryskiej. Dalej trasy tu nie planowano. Za to za Wisłą była ona poprowadzona linią przerywaną pomiędzy stadionem Legii i kościołem, przez tereny boiska na Agrykoli i szpitala Ujazdowskiego, na którego terenie ten szkicowy projekt się urywał, celując w płot Ogrodu Ujazdowskiego. Za to po drugiej stronie Pl. Wolności (czyli Na Rozdrożu) zaplanowano wielką aleję Józefa Piłsudskiego – przez Pole Mokotowskie - ze świątynią opatrzności i placem Zwycięstwa, która miała się kończyć na tyłach dziś nieistniejącej zajezdni Rakowiec (przy Opaczewskiej), przebiegając obok tragicznej pamięci Zieleniaka. Aleja ta kończyła się w sposób bliżej nieokreślony. Tak więc widać i tu ciąg (przerywany) podobny do Trasy Łazienkowskiej, ale nie miał on charakteru trasy szybkiego ruchu.

Czy więc istniał plan budowy obwodnicy? Owszem, już przed rokiem 1930 powstawał jedyny zatwierdzony plan rozwoju Warszawy. Powstała m. in. plansza pokazująca schematycznie jak ma się kształtować Warszawa. Na nim widać coś na kształt obwodnicy, nazwane „komunikacje między ośrodkami dzielnic”. Trasa ta miała przebiegać najprawdopodobniej ulicami Grenadierów i Podskarbińską oraz ciągiem Krasińskiego-Budowlana, a ogólnie pomiędzy obecnie projektowanymi obwodnicami. Plan ten nie ma jednak odzwierciedlenia nawet na wspomnianym wyżej planie urzędowym. Były to raczej dywagacje na wysokim poziomie ogólności, natomiast standard tej „komunikacji międzydzielnicowej” można zobaczyć oglądając ul. Zygmunta Krasińskiego dziś.

Późniejsza Trasa Łazienkowska powstała jako część obwodnicy, co jednoznacznie ukształtowano wyginając ją ku rondu Wiatraczna. Było to możliwe z powodu braku gęstej zabudowy tutaj. Po drugiej stronie poprowadzono ją m. in. Wawelską, co przygotowano w czasie budowy Al. Armii Ludowej dużo wcześniej – wraz z MDM. Ulicę tę wycelowano w Pl. Na Rozdrożu, pod którym przeszła trasa. Nie było jednak możliwe ukształtowanie zagięcia takiego jak przy Wiatracznej.

Tak więc odsądzanie od czci wiary prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz Zielonych za wstrzymanie projektu i skierowanie obwodnicy tam gdzie ona powinna być, czyli na ulice Wiatraczną i Zabraniecką jest niewłaściwe. Ja też – jako ekspert wsparłem tę sprawę uzasadnieniem merytorycznym.

Nie jest prawdą, że obecny projekt obwodnicy jest zbyt daleki od Wisły. Ci którzy zaprojektowali taki przebieg – zarówno koncypując go w roku 1930, jak i projektując Trasę Łazienkowską w latach powojennych przewidzieli rozwój Grochowa. Przebieg ten jest tutaj jak najbardziej właściwy: zaledwie o kilkaset metrów dalej dzisiaj niż w roku 1930... Zaletą obwodnicy tej jest przekraczanie terenów kolejowych i kilku tras wyjazdowych – drogowych i szynowych. W jej wnętrzu jest zawarte całe śródmieście Warszawy, razem ze wschodnią prawobrzeżną jego częścią. Łączy ona tereny za torami, które przecież są głównym problemem Pragi i Grochowa z tymże śródmieściem. Oznacza to znakomite zwiększenia wartości tamtych terenów i umożliwienie prawidłowego kształtowania miasta.

Jest więc rzeczą trudno zrozumiałą odkładanie budowy takiej drogi, co zresztą owocuje dywagacjami jak wyżej. Dziś Grochów, Gocław, Saska Kępa i Praga tworzą już ogromną część śródmieścia. Praga rewaloryzuje swoją strukturę urbanistyczną, tak zaniedbaną przez lata. Wbudowywanie tam trasy szybkiego ruchu byłoby po prostu niszczeniem tego, co zachowało się z autentycznej Warszawy. Obszar ten – ciężko doświadczony przez kolejne niszczenia i zamknięty wewnątrz obwodnicy kolejowej naprawdę nie nadaje się do wyrąbywania tam szerokie trasy.

Podobnie dzielnica sąsiednia o nieprawdziwej nazwie Praga Pd. Jest dziś wielkim zespołem dzielnic funkcjonalnych, które są nareszcie połączone w jeden zespół, także z lewobrzeżem. Niestosowne jest otaczanie kolejną (trzecią) dużą ulicą parku Skaryszewskiego, gdzie i tak jest spory hałas oduliczny. Mostów jest obecnie prawie wystarczająco: nie ma tylko, planowanego od przedwojnia, mostu na osi Krasińskiego-Budowlana. Brakuje właśnie dokończenia co najmniej obwodnicy śródmiejskiej, ale też połączeń wzdłuż Wisły, co jest szczególnie odczuwane przy budowie II linii metra, po raz pierwszy przekraczającej rzekę pod jej dnem.

Jedną z pozostałości dawnych lat są działki Waszyngtona, pochodzące z roku 1939. Na ww. planach planowano na ich terenie sieć ulic, więc działki umieszczono tam tylko czasowo tuż przed wojną. Nazwę miała tylko ulica będąca przedłużeniem ul Ostrobramskiej ulica Radiowa. Podkreśla to, że wtedy traktowano Al. Waszyngtona – dopiero zbudowaną - jako swego rodzaju skrajną na południu, jeśli chodzi o dostanie się do śródmieścia. Nazwa tej ulicy znikła wraz z budową Trasy Łazienkowskiej i Ostrobramskiej. Po latach odrodziła się na Bemowie. Ten moment pokazuje jak zmieniła się rola Al. Waszyngtona, która już skrajną trasą mostową nie była. Powstało też dobre połączenie Grochowa z Saską Kępą: została ostatecznie zdefiniowana rola Al. Stanów Zjednoczonych, która sięgnęła Ronda Wiatraczna. Powstało też połączenie Saskiej Kępy z nową dzielnicą Gocław, powstającą na zlikwidowanym lotnisku. Tym samym jednak działki Waszyngtona stały się swego rodzaju centrum dzielnicy – odgradzając nadal Grochów od Saskiej Kępy w ruchu lokalnym. Wraz z dwoma wielkim parkami (niesłusznie zwanymi czasem Parkiem Skaryszewskim, który rzekomo miała przecinać Trasa Tysiąclecia) – Skaryszewskim i Bulwarem Stanisława Augusta oraz charakterystycznym przebiegiem ulic, stanowi to istotny problem.

Rafał Wodzicki

 

sobota, 06 lutego 2016, aph521

Polecane wpisy

Komentarze
2016/02/06 16:29:06
Oczywiście Bulwar Stanisława Augusta to dziś Kamionkowskie Błonia Elekcyjne. Oczywiście to nazwa symboliczna.
(C) Wszystkie prawa zastrzeżone. Katalog-blogow.pl