Blog > Komentarze do wpisu
Projekty prasko-grochowskie, czyli sklejanka
Analizują system eksploatacyjny dzielnicy grochowsko-praskiej już nieraz nadziewałem się na dziwaczności. Jest ona w stadium już integrowania się dzielnic funkcjonalny w jeden organizm śródmieścia wschodniego Warszawy. Nie wystarczy już wstawiać kolejnych domów i osiedli jak w Misu. Konieczne jest spojrzenie naprawdę systemowe. Niestety, nie spełniają tego warunku projekty prezentowane coraz to w postaci wyrwanej z kontekstu.

Wędrówki po dzielnicy przynoszą coraz to ciekawsze myśli, także na temat sposoby projektowania tego, co zamierza się budować. Zapewne żadnemu z projektantów nie chciało się wejść na nasyp kolejowy, a kolejni decydenci nie potrafili wygenerować spojrzenia systemowego. Stąd też ciągle opisywane błędy nazewnicze, które potem żyją własnym życiem i napuszczają na siebie ludzi, ale też prezentowane - bardzo ładne na obrazku - pojedyncze projekty tras, które mają szerokość opracowania najwyżej 200 metrów i takąż skalę widzenia problemów.

Tak więc mamy "trasy" takie jak Świętokrzyska, gdzie zaprojektowano zygzaczek tylko tam gdzie go nie powinno być (żeby ominąć tereny kolejowe), ulicę Tysiąclecia koniecznie mającą porąbać Pragę, matro grochowsko-gocławskie (największą stacje Stadion pokazywali właśnie) i trasę tramwajową "na Gocław" kończącą się nie wiadomo gdzie. Projekty te wszystkie pochodzą z lat kiedy myślenie, wiedza i aktywność społeczna były całkiem inne. Węzły komunikacyjne są zaprzeczeniem znanej pod lat wiedzy na ten temat. Dziś wiadomo, że zamiast efektu synergii wzajemnie są one od siebie osobne. Albo odległościowo, albo myśleniowo. Ciągle problemem nie jest dzielnie Warszawy na kawałki przez tereny kolejowe. Jakoś ludzie nie bywają na przykład we Wrocławiu, gdzie linia obwodowa leci przez miasto wysoko, co nie przeszkadza przejściom ulic pod nią. Wiadukty są jeszcze poniemieckie i jakoś nikomu nie przychodzi do głowy je likwidować.

Dość się zdziwiłem, że w prowadzonych konsultacjach w sprawie konsultacji znowu mnie zbyto określając moje fachowe uwagi o tym, że konsultacje powinny być pobierane z witryn takich jak niniejsza i eksploatyka.pl, bo przecież nie muszą one być prowadzone tylko w sposób spędowy (jak kogoś tam nie ma to znaczy, że nie ma problema) i manipulacyjny (dwa dni przed rozpoczęciem prac).

Węzeł Michałów

Fot. Możliwe tu jest zbudowanie wiaduktu z przesiadkami licznymi, w tym na linie kolejowe.

 

Tak więc konieczne jest zgranie projektów dużych, aby  nie wchodziły one ze sobą w konflikty i wzmacniały się wzajemnie. Naprawdę tak jest taniej i można lepiej rozkładać koszty w czasie. Problemy opisałem szczegółowo w innych felietonach tu i nie ma powodu tego powtarzać. Przedstawię tu tylko jeden nowy, wynikły z analiz: ulica Tysiąclecia w projektowanej postaci nie jest wcale potrzebna. Najważniejsze jest przejście tunelem drogowym pod Dworcem Wschodnim i połączenie Kijowskiej z Żupniczą. Drugim etapem po winno być przedłużenie ul. Tysiąclecia do Kawęczyńskiej, a trzecim - do Radzymińskiej.  Piątym etapem powinien być wiadukt nad  "Solidarności" równoległy do wiaduktu kolejowego, na którym spotykała by się trasa drogowa z tramwajową z Teresposlkiej-Gocławia i stacji kolejowej niedaleko szkoły hotelarskiej. Zjazd z tego wiaduktu mógłby wyeliminować przejazdy kolejowe ulicy Kosmowskiej i Naczelnikowskiej.

Na Nowej Pradze, na tyłach zabytkowej fabryki trzeba wybudować potem odcinek od "Solidarności" do Ronda Żaba. Podłączając go do wspomnianego wiaduktu. Taka trasa zapewnia dostatecznie potrzeby ruchowe tej dzielnicy. Przy czym warto pamiętać, że za nasypem kolejowym ma być obwodnica szybkiego ruchu. Wydaje się, że nad Radzymińską powinna przejść wiaduktem też, a nie tunelem.  I tyle! 

piątek, 01 marca 2013, aph521

Polecane wpisy

(C) Wszystkie prawa zastrzeżone. Katalog-blogow.pl