Blog > Komentarze do wpisu
Nasze kotłownie: Kicia Kocia - w centrum Grochowa-nie-Pragi-Pd.
Małe kotłownie jednak przewijają się przez moje życie stale. Początkowo nasze dwa bloki na Białowieskiej ogrzewała mała kotłownia w piwnicy bloku nr 19. Nie było wtedy innych bloków w pobliżu. Zsyp węgla czy koksu znajdował się od strony łąki, jaką była początkowo ta ulica. Na bloku zawieszono żurawik, który jakoś pomagał w pracy w opuszczaniu rzeczy do piwnicy. Długo jeszcze był on na swoim miejscu. Bloki najpierw podłączono do sieci lokalnej kotłowni na rogu ulic Zgierskiej i Darłowskiej. Zaczęła się epoka czarnego śniegu i pyłu np. między szybami okien.

W sobotę znowu wypadło mi odwiedzić kolejną kotłownię – tym razem byłą, gdzie usadowiła się klubokawiarnia Kicia-Kocia bardzo solidnie usadowiona w naszej dzielnicy. Patronuje jej Miron Białoszewski ze swoim określeniem Grochowskiej jako drąga w środku miasta. Jej adres to ul. Garibaldiego: jest to bezpośrednie zaplecze centrum Grochowa-nie-Pragi-Pd.: ronda Wiatraczna (jedna z byle jakich nazw warszawskich)... Czy będzie to ważny ośrodek grochowski? Postarajmy się! O spotkaniu – następnym razem.

 Mama kotłownia Zgierska

Jako dziecko uczestniczyłem w jej budowie. Lataliśmy za robotnikami budującymi lokalną sieć z tą kotłownią w roli głównej. Wozili beton ciągniczkiem dwuosiowym Dzik, który wydawał się wtedy szczytem nowoczesności. Izolowali też rury w betonowych kanałach. Najpierw na dnie rowu wylewana była ława betonowa, na której na wspornikach układano rury. Później były one izolowane: watą szklaną i owijano siatką (jeszcze z niej druty mam), która miała być zbrojeniem dla zaprawy, którą to wszystko oklejano gołymi rękami. Gotowy rurociąg przykrywano łupinami betonowymi, w których się huśtaliśmy. Budowano też studnie, w których umieszczano rozgałęzienia i zawory. Tam też czasami wchodziliśmy. Do dziś one są. Np. koło bloku Budrysów 26... Na tle tej kotłowni zrobiłem jedno z ostatnich zdjęć matki, co miało charakter tym bardziej symboliczny, bo uciekała ona z obozu Zgierską łódzką tramwajem...

Jako społeczny inspektor pracy na kolei musiałem wpadać także do przynależnych kotłowni w lasku na Olszynce Grochowskiej oraz do tej koło dworca Wschodniego na Szmulowiźnie.

Tę na Olszynce, w obliczu planowanej likwidacji, planowałem jak by ją przystosować na zaplecze do napraw ciężkich lokomotyw dla lokomotywowni Olszynka Grochowska. Obsługiwała ona główne trasy w Polsce z największymi prędkościami nie mając zaplecza! Każda wymiana silnika kończyła się jazdą do Sochaczewa, nawet mroźną zimą i szarpaniną o głodzie i chłodzie z tamtejszą zapadnią Szpotańskiego. Ostatecznie jednak komuś ją sprzedali.

Tę na koło dworca przejął Monar na swój ośrodek: Praskie Centrum Pomocy Bliźniemu "Monar-Markot". Jeden ze współpracowników Marka Kotańskiego mieszkał w bloku na Białowieskiej i był ogrzewany kiedyś przez tę kotłownię piwniczną...

W sobotę znowu wypadło mi odwiedzić kolejną kotłownię – tym razem byłą, gdzie usadowiła się klubokawiarnia Kicia-Kocia bardzo solidnie usadowiona w naszej dzielnicy. Patronuje jej Miron Białoszewski ze swoim określeniem Grochowskiej jako drąga w środku miasta. Jej adres to ul. Garibaldiego: jest to bezpośrednie zaplecze centrum Grochowa-nie-Pragi-Pd.: ronda Wiatraczna (jedna z byle jakich nazw warszawskich)... Czy będzie to ważny ośrodek grochowski? Postarajmy się! O spotkaniu – następnym razem.

Aha! Kotłownie osiedlowe były fazą przejściową przed wybudowaniem elektrociepłowni Kawęczyn. Później ich lokalne sieci włączono do sieci ogólnej - grubych rur pod głównymi ulicami: Chłopickiego, Białowieską, Grenadierów...

poniedziałek, 04 lutego 2013, aph521

Polecane wpisy

(C) Wszystkie prawa zastrzeżone. Katalog-blogow.pl